niedziela, 23 grudnia 2012

Epilog. Mimo kilometrów i przeszkód nasze serca biją w jednakowym rytmie.

        Wysiadłam z auta, trzaskając przy tym drzwiami z całej siły. Miałam ochotę przyłożyć Harry'emu za to, że krył Zayna i jego tajemnice, ale czego mogłam się spodziewać? Że wsypie najlepszego przyjaciela dla jakiejś dziewczyny, która ich zdaniem zapewne jest głupią lalą? Nie, to nie było w jego stylu. Hazza był oddany i uczciwy, ale nie w stosunku do mnie. Ukrywał coś, a ja  chciałam to jak najszybciej rozwikłać. W końcu to przez tę ich ,,sytuację'' nie mogłam z nim być. Na początku podejrzewałam powrót do Stelli. W końcu te ich uściski na parkingu przed domem... Jednak jakoś nie chciałam w to wierzyć, nie mieściło mi się to w głowie. Wciąż liczyłam, że wygram, że to mnie wybierze. Zalana łzami wbiegłam do mieszkania chłopców i nie zważając na to jak Niall mi się przygląda po prostu przebiegłam do salonu. Stanęłam twarzą w twarz z szatynem, który teraz wyglądał na zdenerwowanego zaistniałą sytuacją.
   -Czemu to robisz?- spytałam podchodząc bliżej, nie spoglądając nawet na jego kumpli, którzy w ciszy przyglądali się nam. Czułam na sobie czyjś wzrok i kaszlniecie Stelli. Nie obróciłam się jednak ani na chwilę nie spuszczając z niego wzroku.
  -Nie wiem o czym mówisz.- odparł ostro Zayn z nutą arogancji z głosie. Był tak zimny i oschły jak nigdy. Przez moment nie wiedziałam co mam powiedzieć. Wszystko układałam sobie w głowie i przewidywałam jego kolejne słowa, a on w tym czasie wypowiedział słowa, które chyba już do końca życia utkną w mej pamięci. - Nie kocham cię, nigdy nie kochałam i nie będę kochał. To była jednorazowa przygoda, która nigdy więcej nie będzie miała miejsca. Jesteś głupia jeśli myślałaś, że naprawdę mi na tobie zależy. Jak sobie to wyobrażasz? Ktoś taki jak ja i taka szara myszka jak ty? Pff... Jesteś żałosna. Kocham Stelle i tylko to się liczy więc spieprzaj z mojego życia raz na zawsze.- z zapartym tchem słuchałam jego słów. Nie wiedziałam nawet kiedy przestały płynąć łzy i kiedy smutek zastąpiła złość. Na siebie i na niego. Że dałam się tak oszukać i zmanipulować, a on się mną bawił. Że nasz związek rozpadł się już wtedy gdy wyjechał do Anglii.
   -A teraz ja coś ci powiem. Nie wiem co ukrywasz, ale się dowiem. I wiem, że kłamiesz... Że mnie zwodzisz. Nie jestem głupia i odgadnę co jest grane. A co do miłości... To chyba nie znasz znaczenia słowa ,,Kocham''. Sprawdź w słowniku. Takich suk jak ona nie da się darzyć uczuciem...- wysyczałam po czym obróciłam się napięcie i wyszłam z willi tego sukinsyna.

Udawajmy, że się nie znamy, a to co było to tylko koszmar...

          Tego dnia wszystko uległo zmianie. Jego słowa bolały, ale tak na prawdę nic nie znaczyły. Były puste i beznamiętne. Najchętniej zmieniła bym przebieg tego wszystko. Nigdy go nie poznałam. Zostawiła go w niepamięci.  Wiedziałam, że to kłamstwo, złudzenie. Ale i tak kuło, prosto w serce. Nasze drogi złączyły się po raz kolejny po roku rozłąki, ale wszystko było inne. Jakby w ciemnych barwach malowane, jakby ta tajemnica zniszczyła i go i mnie. Dojście prawdy było trudne... Ciągłe kłamstwa, zwodzenie, problemy i te słowa, które bez ustanku dudniły mi o brzegi czaszki. Ciągle to słyszałam.
  ,, Nie kocham cię, nigdy nie kochałem i nie będę kochał... Ktoś taki jak ja i taka szara myszka?...Jesteś żałosna... Spieprzaj z mojego życia...''
   Nadal mi ciężko z myślą, że to co było skończyło się i tak na prawdę już nigdy nie wróci, ale co mogę poradzić? Najwidoczniej nie był mi przeznaczony, a ja mu.
   Poczułam szarpnięcie za ramię, a po chwili moim oczom ukazał się chłopak w kręconych włosach. loki opadały na jego bladą skórę, a zielone tęczówki spoglądały w moją stronę z radością. Mimo tego wszystkiego wciąż był moim najlepszym przyjacielem, wciąż był przy mnie, w moim sercu. Chciałam by tak pozostało na zawsze, by to była tylko przyjaźń i nic więcej, ale z każdym dniem moje uczucia ulegały drobnej, wręcz znikomej zmianie. Jakby moje serce przepełniała coraz to większa uczuciowość i ciepło. Teraz na jego widok czułam motylki w brzuchu i przyjemne mrowienie w karku.
   -Jedziemy...- wyszeptał, a jego oczy raptownie posmutniały. Nagle wypełnił je lód i ból, który towarzyszyły nam obu w czasie rozłąki.- Nie miej mu za złe... Jak miał ci to powiedzieć? Tylko jeszcze bardziej byś cierpiała.- odgarnęłam włosy z twarzy i utkwiłam wzrok w moich ciemnych butach.
   -A teraz nie cierpię? Skrywaliście przede mną to, że Zayn ma dziecko, że Stella jest matką, a ja przegrywam w walce z niemowlęciem. Nie ważne...- wybąkałam po czym przylgnęłam do niego z wymuszonym uśmiechem. - Bezpiecznej drogi wam życzę. Zadzwoń jak będziesz na miejscu...- dodałam wracając do wcześniejszej pozycji i cofając się kilka kroków w tył. W tym samym momencie wyczułam jak na coś wpadam, a kiedy się odwróciłam zobaczyłam ciemne oczy i grymas na twarzy szatyna. Zayn stał z kluczykami od auta w jednej ręce i kocykiem w drugiej.
   -Przepraszam...- wyszeptał łamiącym się głosem patrząc mi przy tym głęboko w oczy. Cicho westchnęłam i przytuliłam się do niego delikatnie. Tak dawno tego nie robiłam, że aż zapomniałam jakie to przyjemne.
   -Miłość nie musi być okazywana, starczy że mamy ją w sercu...- wyszeptałam mu do ucha po czym z łzami w oczach wypuściłam go z uścisku.- Leć do Stelli i Tiary. Trzymam za was kciuki...


Wciąż czuję zapach jej perfum, smak jej ust, ciepło jej ciała i miłość jakiej nikt inny mi nie dał. Mimo kilometrów i przeszkód nasze serca biją w jednakowym rytmie.

________
Nie wiem co wam napisać... W końcu to koniec. Pokochałam tę historię całym sercem i chyba żadne z moich osobistych opowiadań nie było mi tak bliskie. Historia Grace od początku nie była dla mnie łatwym wyzwaniem, ale mam nadzieję, że was nie zawiodłam. Kilka razy miałam zamiar pisać to ciut dłużej, ale w końcu wyszło jak wyszło.
   Pomysł na epilog wziął się tak na prawdę znikąd. Zaczęłam pisać i tyle. Nad zakończeniem tego opowiadania myślałam długo i nie miałam żadnego pomysłu, ale nie szkodzi. Myślę, że liczy się fakt iż napisałam do końca, bo w końcu w moim przypadku to trudne;)
  Dziękuję wszystkim którzy to czytali, a już zwłaszcza komentowali;;P Jesteście wielcy...

A oto moje nowe opowiadanie. Tym razem już nie o 1D ;) http://kochaj--wiecznie.blogspot.com/

No i na sam koniec chciałam życzyć wam wszystkim radosnych, pełnych ciepła rodzinnego i śniegu świąt. By wasze wszystkie marzenia spełniły się w nadchodzącym 2013 roku i by ta trzynastka nie okazała się pechowa. ;)

2 komentarze:

  1. Jej...
    Popłakałam się prawie, serio, zwłaszcza przy ostatnim zdaniu... :( Smutne takie... Pod koniec się wystraszyłam, że Harry ją pocałuje czy coś, a Harry is mine xD, ale nie to Zayn dalej :D I Jezu, on ma dziecko?! o.O Ostro siostro :D I to ze Stellą! A kiedyś była moja ulubioną postacią O.O Nieźle, nieźle xd Ale pomysł genialny :D W życiu bym nie wpadła na dziecko xd Masakra :D
    A epilog fantastyczny :D Smutny i wgl i szkoda, że ta ich miłosć tak się skończyła... Ale fantastyczny :D Romantyczne takie <33 Ogólnie caly blog genialny :D Postacie genialne, super fabuła, pomysly genialne :D Szkoda, że tak szybko ;< Ale nie będę ci tu narzekać - ŚWIETNIE ci to wszystko wyszło :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Epilog jest wspaniały. Wręcz bajkowy. No ale ty dobrze wiesz ,że masz ogromny talent który nieustannie rozwijasz. Zawsze cię podziwiałam za twoją niezłomność i tą siłę której ja nigdy nie miałam :)
    Dobrze wiesz ,że pokochałam to opowiadanie mimo ,że na początku narzekałam ,że akcja dzieje się za szybko. Teraz mi smutno z tego powodu ,że je zakończyłaś no ale taka jest kolej rzeczy :)
    Cieszę się ,że założyłaś kolejnego bloga ;)
    Gratuluję i życzę dalszych sukcesów takich jak ten :*

    OdpowiedzUsuń