Cicho syknęłam na widok długiego stołu za którym siedziała piątka chłopaków. Już z tej odległości mogłam stwierdzić, że nic się nie zmienili. Byli identyczni jak rok temu jednak widziałam po zachowaniu Zayna, że jakaś zmiana miała jednak miejsce.
Kiedy mnie dostrzegli pośród chłopaków jakby trochę zniesmaczeni odwrócili wzrok. ,,Myślą, że wymieniłam ich na lepszy model.'' Przyszło mi do głowy. Mogło to tak wyglądać. Union J było też zespołem i również popowym. Byli cudowni i zabawni jak moich chłopcy, ale to nie ich opuściłam dla One Direction tylko na odwrót.
Okropne uczucie w klatce piersiowej nie dawało mi żyć. Kiedy napotkałam zielone oczy Harry'ego, który patrzył na mnie z szerokim uśmiechem jakby wszystko znikło. Chłopak szepnął coś do Nialla. który po chwili uniósł wzrok i wesoło do mnie pomachał. Reszta jednak nie była tak zadowolona z tej wizyty. Liam siedział oparty na łokciach i spoglądał na tłum fanek, chcąc nie patrzeć w moją stronę, Lou podpisywał właśnie coś i dyskutował z wysoką brunetką o niezwykle chudych nogach. która płakała, a Zayn uśmiechał się pod nosem patrząc w naszą stronę. W tym uśmiechu była jednak odrobina niechęci i złości.
Pewnym krokiem ruszyłam do przodu. Kiedy tylko zobaczyłam rozpromieniałą twarz Harry'ego jakby obawy znikły. Poczułam się wolna i zrozumiałam, że nie zrobiłam nic złego. Za każdym razem jednak kiedy spojrzałam w kierunku Zayna czułam ukłucie w sercu, ból w klatce piersiowej i to jak brak mi tchu. Harry zerwał się z miejsca i już chciał iść w moim kierunku kiedy za jego białą koszulę złapała czyjaś dłoń i przytrzymała. byłam zbyt oszołomiona by zobaczyć kto to. Cały czas patrzyłam na niego z tęsknotą. Tak dawno nie czułam jego ciepła, a on mimo że go tak skrzywdziłam nadal cieszył się na mój widok.
Nim zdążyłam ochłonąć poczułam jak coś ciągnie mnie w tył, a po chwili jak unosi mnie kilka centymetrów nad ziemią. Odwzajemniłam uścisk, chowając tym samym twarz w w galowy strój bruneta. Szlochnęłąm wręcz bezgłośnie z smutku i przybicia kiedy okręcił mnie w koło i postawił na ziemi. Zielone tęczówki patrzyły na mnie z zachwytem i tą iskrą, której tak bardzo mi brakowało.
-Grace...- wyszeptał tylko Hazza biorąc moją twarz w dłonie i po raz kolejny tuląc.
-Spokojnie, bo mnie jeszcze udusisz. Tak, to ja.- powiedziałam cicho się z niego śmiejąc. Chłopak wziął kosmyk moich włosów między palce i uważnie im się przyjrzał po czym opuścił i w tym samym momencie co chciał coś powiedzieć po mojej prawej znalazł się Jaymi. Chłopak złapał za mój nadgarstek i oplutł mnie w pasie rękoma.
- Prze farbowałaś się...- wyszeptał unosząc wzrok ze mnie na mojego przyjaciela. Nie wyglądał na zadowolonego, ale świetnie to ukrywał. jak prawdziwy aktor.
-Może przedstawisz mnie słońce?- odezwał się Jay nie odrywając wzroku od Loczka.
-Harry to Jymi, mój chłopak i moi przyjaciele Georg, JJ, Josh...- wymieniałam patrząc na trójkę chłopaków popychających się z rozbawieniem.- A tam dalej stoi Angela i Marika. Ludzie, to Harry...-wybąkałam chcąc mieć to już za sobą.
- Grace nigdy nic o was nam nie mówiła. Zapewne chciała pozbyć się bolesnych wspomnień...- odezwał się sarkastycznie Jaymi. Spojrzałam na niego wściekle, ale ten jakby nie widząc moich spojrzeń ciągnął dalej.- Dobrze, że spotkała mnie. Jakoś udało mi się wyrwać ją z tego dołka w jaki ją wrzuciliście. Głęboko oddychałam z nadzieją, że moje nerwy nie są widoczne na zewnątrz. Nie chciałam robić scen przy chłopcach, nie chciałam się odzywać i ranić któregokolwiek.
-Zaczekamy aż skończycie rozdawać autografy na dole. Wpadnijcie.- powiedziałam opatulając się ramionami. Harry spojrzał mi głęboko w oczy chcąc rozszyfrować co się dzieje, jednak ja obróciłam się napięcie i razem z resztą wyszłam.
Kiedy mnie dostrzegli pośród chłopaków jakby trochę zniesmaczeni odwrócili wzrok. ,,Myślą, że wymieniłam ich na lepszy model.'' Przyszło mi do głowy. Mogło to tak wyglądać. Union J było też zespołem i również popowym. Byli cudowni i zabawni jak moich chłopcy, ale to nie ich opuściłam dla One Direction tylko na odwrót.
Okropne uczucie w klatce piersiowej nie dawało mi żyć. Kiedy napotkałam zielone oczy Harry'ego, który patrzył na mnie z szerokim uśmiechem jakby wszystko znikło. Chłopak szepnął coś do Nialla. który po chwili uniósł wzrok i wesoło do mnie pomachał. Reszta jednak nie była tak zadowolona z tej wizyty. Liam siedział oparty na łokciach i spoglądał na tłum fanek, chcąc nie patrzeć w moją stronę, Lou podpisywał właśnie coś i dyskutował z wysoką brunetką o niezwykle chudych nogach. która płakała, a Zayn uśmiechał się pod nosem patrząc w naszą stronę. W tym uśmiechu była jednak odrobina niechęci i złości.
Pewnym krokiem ruszyłam do przodu. Kiedy tylko zobaczyłam rozpromieniałą twarz Harry'ego jakby obawy znikły. Poczułam się wolna i zrozumiałam, że nie zrobiłam nic złego. Za każdym razem jednak kiedy spojrzałam w kierunku Zayna czułam ukłucie w sercu, ból w klatce piersiowej i to jak brak mi tchu. Harry zerwał się z miejsca i już chciał iść w moim kierunku kiedy za jego białą koszulę złapała czyjaś dłoń i przytrzymała. byłam zbyt oszołomiona by zobaczyć kto to. Cały czas patrzyłam na niego z tęsknotą. Tak dawno nie czułam jego ciepła, a on mimo że go tak skrzywdziłam nadal cieszył się na mój widok.
Nim zdążyłam ochłonąć poczułam jak coś ciągnie mnie w tył, a po chwili jak unosi mnie kilka centymetrów nad ziemią. Odwzajemniłam uścisk, chowając tym samym twarz w w galowy strój bruneta. Szlochnęłąm wręcz bezgłośnie z smutku i przybicia kiedy okręcił mnie w koło i postawił na ziemi. Zielone tęczówki patrzyły na mnie z zachwytem i tą iskrą, której tak bardzo mi brakowało.
-Grace...- wyszeptał tylko Hazza biorąc moją twarz w dłonie i po raz kolejny tuląc.
-Spokojnie, bo mnie jeszcze udusisz. Tak, to ja.- powiedziałam cicho się z niego śmiejąc. Chłopak wziął kosmyk moich włosów między palce i uważnie im się przyjrzał po czym opuścił i w tym samym momencie co chciał coś powiedzieć po mojej prawej znalazł się Jaymi. Chłopak złapał za mój nadgarstek i oplutł mnie w pasie rękoma.
- Prze farbowałaś się...- wyszeptał unosząc wzrok ze mnie na mojego przyjaciela. Nie wyglądał na zadowolonego, ale świetnie to ukrywał. jak prawdziwy aktor.
-Może przedstawisz mnie słońce?- odezwał się Jay nie odrywając wzroku od Loczka.
-Harry to Jymi, mój chłopak i moi przyjaciele Georg, JJ, Josh...- wymieniałam patrząc na trójkę chłopaków popychających się z rozbawieniem.- A tam dalej stoi Angela i Marika. Ludzie, to Harry...-wybąkałam chcąc mieć to już za sobą.
- Grace nigdy nic o was nam nie mówiła. Zapewne chciała pozbyć się bolesnych wspomnień...- odezwał się sarkastycznie Jaymi. Spojrzałam na niego wściekle, ale ten jakby nie widząc moich spojrzeń ciągnął dalej.- Dobrze, że spotkała mnie. Jakoś udało mi się wyrwać ją z tego dołka w jaki ją wrzuciliście. Głęboko oddychałam z nadzieją, że moje nerwy nie są widoczne na zewnątrz. Nie chciałam robić scen przy chłopcach, nie chciałam się odzywać i ranić któregokolwiek.
-Zaczekamy aż skończycie rozdawać autografy na dole. Wpadnijcie.- powiedziałam opatulając się ramionami. Harry spojrzał mi głęboko w oczy chcąc rozszyfrować co się dzieje, jednak ja obróciłam się napięcie i razem z resztą wyszłam.
***
Przypatrywałam się fankom chłopców i mimowolnie mieszałam łyżeczką kawę w moim papierowym kubku. Całą szóstka przyglądała mi się zmartwiona moim stanem. Co chwilę pytali czy wszystko gra, ja jednak tylko przytakiwałam. Tak na prawdę czułam narastające w środku przerażanie na myśl że za moment spotkam piątkę chłopaków, których zostawiłam w Londynie bez wyjaśnień. Jedynie Zayn i Harry wiedzieli czemu wyjeżdżam.
Dodatkowo jeszcze Stella. Ona wszystko niszczyła i chciała wywołać we mnie poczucie winy. Nie powiem, udawało jej się to i to bardzo skutecznie. Trudno było mi teraz myśleć o czym innym niż o tym, że odeszłam w najważniejszym momencie i przez rok żyłam w ukryciu.
W końcu sala opustoszała, a piątka najpiękniejszych facetów jakich znałam szła w towarzystwie dwóch ochroniarzy głośno się śmiejąc i rozmawiając.
-Oni są okey. Możecie iść.- odezwał sie Liam uspokajając ich opiekunów i odganiając ich gestem ręki. Albo mi się wydawało, albo robił to z nutą pogardy jaką ich darzył. Widać było, że coś jest nie tak, ale nie chciałam nic mówić.
- Gemma!- wrzasnął Niall i rzucił mi się na szyję tym samym rozlewając kawę na moje kolana. Cicho zaśmiałam się czują jak przeszywa mnie gorąco.- Boże, przepraszam.- powiedział łapiąc się chusteczek.
-Dobra, dobra. Sama dam radę.- powiedziałam wyrywając mu chusteczkę i wycierając spodnie. - Cześć...- wyszeptałam patrząc na Louisa i Liama, którzy stali z tyłu i tylko patrzyli na moich nowych znajomych spod byka.
- Jestem Jaymi. Miło was poznać chłopaki, jakoś nie było okazji.- powiedział patrząc na wszystkich prócz Zayna. Blondyn uściskał dłoń wszystkim z Union J po kolei a potem zaczął przystawiać się do dziewczyn. Widać było, że to towarzystwo mu odpowiada. Zayn i Harry stali, cicho o czymś rozmawiając tylko kątem oka spoglądając na mnie, a Lou i Liam nie odzywali się ani słowem chcąc zachować zimną krew. Widziałam po ich oczach jak bardzo cierpieli, ale nie umiałam nic z tym zrobić, nijak mogłam im pomóc.
-Jesteśmy tu tylko przejazdem. Miesiąc i nie ma nas. Pocieszające prawda Grace?- odezwał się w końcu Louis z miną zbolałego psa. Serce mi pękało na widok jego zaszklonych oczu.
Nie odezwałam się ani słowem wiedząc, że głos mi się będzie łamał. To tak strasznie bolało, a ja nie potrafiłam opanować emocji.
- No, ale nie ma co. Dobrze, że udało mi się poznać kogoś kto był kiedyś jej przyjacielem, a nawet partnerem.- powiedział spoglądając na Zayna, który stał z ukrytymi dłońmi w kurce i lekkim uśmiechem na ustach.- Na szczęście teraz ma mnie.- powiedział szatyn, nachylając się by mnie pocałować. Powoli zaczynało denerwować mnie jego chamskie zachowanie i to jak traktował Zayna. Może i był tego wart, ale nie należało tego robić moim kosztem. Odepchnęłam Jaymi'ego od siebie delikatnie po czym zrobiłam niewielki unik kryjąc się przed pocałunkiem. Niall, Liam, Lou, Harry i Zayn głośno się zaśmiali na to upokorzenie, a reszta stała jakby niewzruszona tą sytuacją. Atmosfera była napięta i wydawać by się mogło, że zaraz wszystko wybuchnie, że to tylko kwestia czasu.
-My będziemy się zbierać. Miłego wieczoru panom życzymy- odezwał się Georg kierując się ku wyjściu. Niechętnie ruszyłam za nim i pozostałą piątką, byłam wręcz ciągnięta przez przyjaciół. Po drodze spotkaliśmy Stelle, która z uśmieszkiem na ustach opierała się o jeden z filarów. Starałam się nie spoglądać w jej strony, ale było to zaskakująco trudne. Kiedy tylko zniknęła mi z oczu odetchnęłam z ulgą. Nie wierzyłam, że ktoś mógł aż tak bardzo się zmienić i z przyjaciela stać się moim największym wrogiem.
-Oni są okey. Możecie iść.- odezwał sie Liam uspokajając ich opiekunów i odganiając ich gestem ręki. Albo mi się wydawało, albo robił to z nutą pogardy jaką ich darzył. Widać było, że coś jest nie tak, ale nie chciałam nic mówić.
- Gemma!- wrzasnął Niall i rzucił mi się na szyję tym samym rozlewając kawę na moje kolana. Cicho zaśmiałam się czują jak przeszywa mnie gorąco.- Boże, przepraszam.- powiedział łapiąc się chusteczek.
-Dobra, dobra. Sama dam radę.- powiedziałam wyrywając mu chusteczkę i wycierając spodnie. - Cześć...- wyszeptałam patrząc na Louisa i Liama, którzy stali z tyłu i tylko patrzyli na moich nowych znajomych spod byka.
- Jestem Jaymi. Miło was poznać chłopaki, jakoś nie było okazji.- powiedział patrząc na wszystkich prócz Zayna. Blondyn uściskał dłoń wszystkim z Union J po kolei a potem zaczął przystawiać się do dziewczyn. Widać było, że to towarzystwo mu odpowiada. Zayn i Harry stali, cicho o czymś rozmawiając tylko kątem oka spoglądając na mnie, a Lou i Liam nie odzywali się ani słowem chcąc zachować zimną krew. Widziałam po ich oczach jak bardzo cierpieli, ale nie umiałam nic z tym zrobić, nijak mogłam im pomóc.
-Jesteśmy tu tylko przejazdem. Miesiąc i nie ma nas. Pocieszające prawda Grace?- odezwał się w końcu Louis z miną zbolałego psa. Serce mi pękało na widok jego zaszklonych oczu.
Nie odezwałam się ani słowem wiedząc, że głos mi się będzie łamał. To tak strasznie bolało, a ja nie potrafiłam opanować emocji.
- No, ale nie ma co. Dobrze, że udało mi się poznać kogoś kto był kiedyś jej przyjacielem, a nawet partnerem.- powiedział spoglądając na Zayna, który stał z ukrytymi dłońmi w kurce i lekkim uśmiechem na ustach.- Na szczęście teraz ma mnie.- powiedział szatyn, nachylając się by mnie pocałować. Powoli zaczynało denerwować mnie jego chamskie zachowanie i to jak traktował Zayna. Może i był tego wart, ale nie należało tego robić moim kosztem. Odepchnęłam Jaymi'ego od siebie delikatnie po czym zrobiłam niewielki unik kryjąc się przed pocałunkiem. Niall, Liam, Lou, Harry i Zayn głośno się zaśmiali na to upokorzenie, a reszta stała jakby niewzruszona tą sytuacją. Atmosfera była napięta i wydawać by się mogło, że zaraz wszystko wybuchnie, że to tylko kwestia czasu.
-My będziemy się zbierać. Miłego wieczoru panom życzymy- odezwał się Georg kierując się ku wyjściu. Niechętnie ruszyłam za nim i pozostałą piątką, byłam wręcz ciągnięta przez przyjaciół. Po drodze spotkaliśmy Stelle, która z uśmieszkiem na ustach opierała się o jeden z filarów. Starałam się nie spoglądać w jej strony, ale było to zaskakująco trudne. Kiedy tylko zniknęła mi z oczu odetchnęłam z ulgą. Nie wierzyłam, że ktoś mógł aż tak bardzo się zmienić i z przyjaciela stać się moim największym wrogiem.
***
Posłałam Angeli i Marice wymuszony uśmiech po czym zatrzasnęłam za nimi drzwi. Były to moi ostatni goście, oczywiście nie licząc Jaymi'ego który nadal siedział w salonie na mojej kanapie. Zapragnęłam rozpłakać się, tak byłam bezsilna. Nie wiedziałam co mam rodzić. Wraz z powrotem Zayna coś we mnie znów się narodziło, taka mała nadzieja, że może ta zmiana wyszła mu na lepsze. Jednak to jego opanowanie i oschła postawa w moim kierunku przyprawiała mnie o dreszcze. Jakby to nie był mój dawny Zayn.
,,Nic nas nie łączy''. Powtarzałam sobie w myślach, chcąc go wymazać z umysłu.
Wróciłam myślami do rzeczywistości i utkwiłam wzrok w Jaymim, który teraz stał i opierał się o framugę drzwi od salonu. Zmrużyłam gniewnie oczy po czym podeszłam i wyminęłam go bez słowa.
-Ej! No co jest?!- krzyknął łapiąc mnie w pasie i przyciągając. Niechętnie pozwoliłam mu by położył mi swoją głowę na moim ramieniu, ale juz po chwili stałam obrócona do niego przodem.
-Ty mi to lepiej powiedz! Odwalasz takie numery przy Zaynie. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię!- warknąłem wyrywając mu się.
-Myślałem, że masz go w dupie?- odezwał się szatyn znów opierając się o ścianę i przyglądając mi z złością.
-Tak, co nie oznacza, że masz po nim jeździć i pokazywać, że jesteś lepszy. Jeśli ci na mnie zależy to przestań.- odparłam ostro nie spuszczając z niego wzroku.
-Czy to jest jakiś szantaż? Bo jeśli tak to nie mamy o czym rozmawiać.- nie lubiłam gdy się kłóciliśmy, ale wiedziałam, ze tym razem ja nie odpuszczę. Moje milczenie było dla niego odpowiedzią. - Zanim wyjdę... Idź i się z nim pieprz, bo widzę, że nadal chciałabyś tego.- powiedział po czym wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. Stałam w bezruchu przez dobre kilka minut, wpatrując się przy tym ścianie naprzeciwko mnie. Do oczu napłynęły mi łzy, broda zaczęła się trząść, a dłonie zaciśnięte w pięści rozluźniły się. Wydałam z niesie ciche stęknięcie, które było dowodem na to jak te słowa mnie zabolały po czym osunęłam się po ścianie i usiadłam pod nią.
Czułam się jakby Jaymi zadał mi cios w plecy, albo i serce. Nigdy bym go nie zostawiła dla Zayna, nie dałabym mu odejść, nie tak łatwo, a on tak po prostu stwierdził, że chciałabym przespać się z nim. Możliwe, że gdzieś tam głęboko we mnie tlił się jeszcze płomyk uczucia jakim darzyłam szatyna, ale to była przeszłość. Musiałam się z tym pogodzić i zapomnieć. Starałam się jak mogłam i było już tak blisko. Od zwycięstwa dzieliło mnie kilka metrów i nagle prosto na drogę wskoczył mi przystojny szatyn o karmelowych oczach, który z głośnym śmiechem wdarł się w moją psychikę.
Podkuliłam kolana pod brodę i bez zastanowienia wyjęłam z kieszeni telefon. Zaczęłam z załzawionymi oczami przeglądać moją książkę telefoniczną. Długo zastanawiałam się do kogo zadzwonić aż w końcu zdecydowałam. Wcisnęłam zieloną słuchawkę i zalewając się łzami nasłuchiwałam. Odebrał po trzech sygnałach i wydawał się być bardzo zaskoczony.
___________
Od Chocolate997 : Miałam bardzo mało czasu by go napisać ze względu na naukę, a zwłaszcza fizykę, która w tym tygodniu była moją kulą u nogi. Teraz będzie już lżej.
Co do samego rozdziału to wydaje mi się, że jest niezły, ale zawsze może być lepiej.
___________
Od Chocolate997 : Miałam bardzo mało czasu by go napisać ze względu na naukę, a zwłaszcza fizykę, która w tym tygodniu była moją kulą u nogi. Teraz będzie już lżej.
Co do samego rozdziału to wydaje mi się, że jest niezły, ale zawsze może być lepiej.
Do kogo zadzwoniła?? :D Obstawiam Harry`ego, ale nie wiadomo... :D Kurczę, strasznie mnie ciekawy co będzie dalej, a rozdział jak zwykle fantastyczny :D
OdpowiedzUsuńNa początku chcę ci bardzo podziękować za tak szczery komentarz. Ciesze się że będziesz czytała mojego bloga i wytykała mi moje błędy. ;)
OdpowiedzUsuńA przechodząc do twego rozdziału to mi się podoba. Jest ciekawie i wgl. Nie za bardzo wiem o co tu chodzi ale w wolnej chwili nadrobię wszystkie rozdziały. Słodzę ci tu tak i słodzę ale mam jedno pytanie. ;)
Czy to zdanie : " Byli cudowni i zabawni jak moich chłopcy, ale to nie ich opuściłam dla One Direction tylko na odwrót. "
Nie powinno być napisane tak : " Byli cudowni i zabawni jak moi chłopcy, ale to nie ich opuściłam dla One Direction tylko na odwrót. " ?
To by było na tyle. ;>
Pozdrawiam Mila.
Pięknie :)
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetnie rozwijasz całą akcje i idealnie układasz elementy tej układanki :)
Podziwiam cię za pomysł :) Bardzo lekko się czyta to co piszesz a robisz to dobrze :) Wiesz ,że za to cię uwielbiam ? :D I za mnóstwo różnych innych rzeczy <3
Tęsknie :)