sobota, 27 października 2012

5.Chłopcy muszą się dowiedzieć! Taka jest prawda i nigdy się jej nie pozbędziesz!

  

Przechodziłam z nogi na nogę, starając się przy tym poskromić emocje. Chciałam już wyjść, ale oczywiście wszyscy musieli czekać na Zayna. Ten chłopak nie tylko mnie doprowadzał do szału, ale coraz bardziej też resztę domowników.
   -Ile mu to jeszcze zajmie?- spytałam patrząc na Louisa, który tylko wzruszył ramionami na znak niewiedzy. Podeszłam do okna po czym utkwiłam wzrok w ludziach, którzy przebiegali przez ulicę, chcąc schronić się przed deszczem. Wszyscy biegli przed siebie, zapewne niektórzy do pracy, inni do szkoły, a jeszcze inni na spotkanie z swoja drugą połówką. Mój wzrok przykuł chłopak o skórze bladej jak porcelana i oczach niebieskich jak dwa oceany. Przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały i żadne z nas nie odwróciło wzroku. Przystanął na chwilę po czym spojrzał gdzieś za mnie i pobiegł dalej.
   -Gotowi?- obróciłam się i posłałam Zaynowi złe spojrzenie.
   -Od półgodziny. Miałeś iść tylko po wodę, a nie było cię trzydzieści minut. To nie jest normalne. - wysyczała Stella. Od jakiegoś czasu rzucali się sobie do gardła, jeszcze gorzej niż ja i Zayn, a przecież na początku mieli taki dobry kontakt.
   -Chodźcie, bo się znowu spóźnimy!- wrzasnął Harry zakładając na głowę kaptur i gestem ręki nakazał zrobić mi to samo. Nie było to jednak przed ochroną od deszczu, a od fanek, które czasem przekraczały ludzkie pojęcie. Potrafiły rzucić się na chłopców i zdzierać z nich ciuchy bez powodu.Czasem myślałam, że są chore.
   Na miejscu byliśmy po przejechaniu mini vanem chłopców około czterech kilometrów. Nie obyło się oczywiście bez korków, które o godzinie dziewiątej były nieco zaskakujące. Przeważnie ludzie o taj porze byli w biurach i szkołach.
 Szybko jednak dowiedzieliśmy się skąd ten korek. Wszyscy zjechali się z swoimi nastoletnimi córkami, które starały się przedrzeć przez wysoki płot odgradzający scenę i okolicę. To było jak w jakimś koszmarze, nigdy nie wyobrażałam sobie, że tak wygląda codzienność gwiazd. Co prawda mogłam się tego spodziewać, ale to co zaszło po chwili całkiem wyprowadziło mnie z równowagi. Kiedy tylko wyszliśmy z auta, bo innym sposobem niż pieszo nie dało się przedostać, zostaliśmy osaczeni. Nawet ochroniarze nie mogli nic poradzić na te psychofanki. Tylko tak mogłam je nazwać. Ogromny hałas, wykrzykiwane imiona chłopców i prośby które gdyby miały znaleźć sie w filmie to tylko powyżej szesnastego roku życia.
   Poczułam jak coś wbija mi się w plecy by po chwili rzucić mną o ziemię. Upadłam, ale praktycznie nikt tego nie zauważył. Nim udało mi się pozbierać zobaczyłam jak jedna z fanek całuje się z Zaynem. Chłopak nie wyglądał na zadowolonego z tego faktu, ale mimo to coś zabolał mnie tam w środku, mimo tych kłótni, tych sprzeczek i wyzwisk zabolało mnie to.
  Bardzo.
  Już po chwili fanki zostały po drugiej stronie ogrodzenia, a my byliśmy bezpieczni. Zayn rzucał w ich stronę wyzwiska, ale tak ciche by nie mogły usłyszeć. Teraz rozumiałem. To, że tak kochają swoje fanki było zwykłą ściemą. Nie dziwiłam się. One wtargnęły w ich życie i nie dawały za wygraną. Posuwały się do rzeczy, które były okropne.
   -Czyli to kłamstwo.- stwierdziłam na głos. Wszyscy od razu na mnie spojrzeli, wszyscy prócz Zayna i tylko on mi odpowiedział.
   -Tak. To wszystko bzdura. Jak myślisz? Co by było gdybyśmy powiedzieli naszym fanką, że to co robią jest chore i nie normalne? Że nie chcemy tego?- przerwał na chwilę by się obrócić w moją stronę.- Rozszarpały by nas, a dodatkowo wylecieli byśmy z tej branży. Nie możemy sobie na to pozwolić. Taki życie celebryty.- dodał na końcu po czym zakładając na głowę kaptur ruszył w kierunku sceny, a my za nim. Powoli zaczynałam poznawać prawdziwe życie chłopców, które wcale nie było tak idealne i kolorowe.

***

        Okręciłam się w koło po czym robiąc salto w tył stanęłam przy Liamie. Chłopak uśmiechnął się do mnie i poklepał po ramieniu. Próby powoli dobiegały końca, byłam wykończona i sapałam jak zmęczony pies. Kiedyś nawet cały dzień tańca by mnie nie zmęczył tak bardzo, a tu zaledwie cztery godziny z przerwami i padałam z nóg.
   - Może zrobiłabyś to choć raz poprawnie i mielibyśmy spokój co?! Przez ciebie siedzimy tu jeszcze zamiast być w domu i odpoczywać. Musimy tysiąc razy śpiewać jeden kawałek, bo ty nie potrafisz poprawnie wykonać pół obrotu.!- naskoczył na mnie szatyn po drugiej stronie sceny. Szedł w moją stronę zaciskając dłonie w pięści. Tylko on cały czas widział jakieś problemy, jakieś błędy, których nikt nie dostrzegał nawet ja sama, a przecież byłam tancerką i znałam się na tym. Nie słyszałam dalszych słów chłopaka, bo nagle coś zaczęło szumieć mi w uszach, przed oczami pojawiły się czarne plamki, a oddech tak jak w tedy kiedy dowiedziałam się, ze to Harry mnie wykorzystał, stał się płytki. Nogi stały się jak z waty i gdyby nie Harry, który złapał mnie w porę upadła bym po raz kolejny tego dnia.
   Właśnie. Może wtedy kiedy przedzieraliśmy się przez tłum fanek to nie ktoś mnie pociągnął, a sama upadłam?
  Nic nie słyszałam i praktycznie nic nie widziałam, jedynie czułam jak ktoś bierze mnie na ręce i to jak całuje mnie w czoło. Zastanawiałam się kto to był. Harry? A może Niall? Obaj byli mi bliscy i ja chyba im też.

***

       Okropny zapach. Jakby odór czegoś... Nie do opisania. Kojarzył mi się z czymś strasznym, tak dobrze mi znany, a jednak obcy. Jakbym była u dentysty, na fotelu i czekała na bolesne wyrwanie zęba bez znieczulenia.
  Nie... To złe porównanie.
  Jakbym zaraz miała skoczyć z przepaści do otchłani, albo zostać przejechana przez kilku tonowego tira. Niby nic, a jednak coś.
  Wzięłam głęboki oddech, oblizując przy tym moje spierzchnięte usta. Wszystko mnie bolało, a zwłaszcza głowa. Jakby zaraz miała eksplodować i to z nieznanych mi przyczyn. Słychać było pikanie czegoś i cykanie zegara, czyjś równy oddech i to jak ktoś chodzi po pokoju. Nagle zrozumiałam gdzie jestem.
   Ten specyficzny zapach jak u dentysty, panująca cisza i czyjes zdenerwowane kroki. Aparatura. Byłam podłączona do kroplówki i jakby nagle wszystkie elektrody zaczęły mi ciążyć.
  Uchyliłam powoli powieki, ale szybko ukryłam twarz w ramieniu, spotykając się z jasnym światłem. Zamrugałam kilkakrotnie by przyzwyczaić wzrok i rozejrzałam się dookoła. Białe ściany, metalowe łóżko, biała pościel, pełno kabli do których byłam podłączona i przyjaciele.
   Byłam w szpitalu.
  W pomieszczeniu była tylko Stella i Zayn. Cicho o czymś rozmawiali, jakby wykłócali się. On wyglądał an zdenerwowanego, a ona jakby triumfowała nad nim z uśmiechem. Szatyn widząc, że się obudziłam po prostu wyszedł, natomiast dziewczyna usiadła na skraju łóżka i posłała mi przemęczony uśmiech. Spodziewałam się najgorszego.
   -Co się stało? Czemu tu jestem?- zapytałam dokładnie wypowiadając każde słowo. Stella tak jak to miała w zwyczaju szukała jakiegoś punktu zawieszenia, kręciła się bez opamiętania na miejscu w którym siedziała i bawiła się bransoletką, którą dostała ode mnie na dwunaste urodziny.
   - Nie wiemy... Lekarze nic chcą nam nic powiedzieć, bo nie jesteśmy rodziną. Pytali się o twoich rodziców...- przerwała na chwilę widząc zapewne moją zbolałą minę.
   -Co im powiedziałaś?- zapytałam kiedy do oczu napłynęły mi łzy. Chciałam je odgonić, ale nie potrafiłam.
   -Prawdę. Przecież nie mogłam ich okłamać! Grace! Chłopcy muszą się dowiedzieć! Taka jest prawda i nigdy się jej nie pozbędziesz!- nakrzyczała na mnie. Już otwierałam usta by jej odpowiedzieć, ale uprzedziły mnie czyjeś kroki. Po chwili drzwi otworzyły się a do środka wszedł lekarz. Minę miał zbolałą, ale jednocześnie starał się uśmiechać, by dodać mi otuchy.
  -Stella…- wyszeptałam ściskając jej dłoń. Dziewczyna przytaknęła po czym odeszła.  Zostałam sama z mężczyzną w długim, białym fartuchu. Przyjrzałam mu się uważniej i to tylko po to by pozbyć się myśli sprzed kilku sekund. Był dobrze zbudowany, jak na swój podeszły wiek. Koło czterdziestki, może czterdzieści pięć. Oczy podkrążone w kolorze czerni, na głowie ciemna czupryna, na pewno farbowana. Po jego dłoniach mogłam się domyślić, że przeszedł wiele, że wiele wycierpiał i wiele go jeszcze czekało. Nosił  na swoich dłoniach krew wielu ludzi. To wszystko dało się wywnioskować z jego postawy, wzroku i spracowanych dłoni.
   - Witaj Grace. Przychodzę do ciebie z informacjami… No raczej nie dobrymi. – dokończył niepewnie. Jakby się bał, ze zaraz ktoś mu się rzuci do gardła.
   Czekałam.
   - Choroba robi swoje i z każdym dniem będzie coraz gorzej. Musisz odpocząć, stres też pomaga zaognianiu się objawów.- nic nie rozumiałam z jego paplaniny. Jakby mówił w innym języki.
   -O czym pan mówi?- spytałam zaskoczona. Cicho westchnął ukrywając dłonie w kieszeniach po czym wyrzucił z siebie jak najszybciej tylko mógł te słowa:
   - Masz anemię. Da się to jeszcze naprawić, musisz tylko…- przerwałam mu gestem dłoni. Nawet mnie to nie ruszyło. Wiedziałam, że coś jest nie tak, ale nie miałam zamiaru się nad sobą użalać. Nie miałam zamiaru nikomu tego zdradzić, nawet Stelli.


Od Chocolate997: Coraz więcej tajemnic i więcej pomysłów w mojej głowie. Plan był inny. Znaczy się anemia miała być, ale długo się zastanawiałam zanim napisałam diagnostykę lekarza. Nie wiedziałam, że przypadkiem nie przesadzam. Praktycznie w każdym moi opowiadaniu jest jakaś choroba, tam białaczka, tu anemia..., a gdzie indziej anoreksja. Myślę jednak że was to nie zrazi. Staram się dodawać na razie systematycznie. W przyszłym tygodniu myślę, ze dodam nawet w piątek, bo mamy w końcu długi weekend i mam mniej nauki, ale to się zobaczy;)

Dedykacja: Dla Jemi... Brakuje mi tych naszych rozmów na gg;( Mam nadzieję, że niedługo i ja i ty będziemy mieć więcej czasu. Dziękuję, że jesteś ;**

PS. Przepraszam za czcionkę, ale nie mogę jej ogarnąć coś...

piątek, 19 października 2012

4.Wiecie. Głupia jest. Dała się omotać.

        Ukryłam się pod pierzyną w swoim łóżku i zacisnęłam zęby. Chciałam zniknąć z tego świata, zapomnieć o tym co się stało. Właściwie już to zrobiłam. Nie miałam pojęcia jak to się stało, z kim i dlaczego. Byłam pijana, aż za bardzo. I to przez tego... Przez Zayna. Byłam tak wściekła, a jednocześnie bezsilna. Nawet nie zauważyłam kiedy ktoś zaczął walić w drzwi od mojego pokoju. Otarłam łzy spływające po moim policzku i biorąc przy tym głęboki wdech otworzyłam drzwi. Po drugiej stronie stał Zayn. Oczy mu błyszczały, usta układały się w szerokim uśmiechu, a ręce miał skrzyżowane na piersi.
   -Myślałem, że już mi nie otworzysz... Mówiłem, że jesteś zwykłą dziwką. Bzykasz każdego po kolei, nawet mojego przyjaciela.- zacisnęłam dłonie w pięści. Zastanawiałam się po co tak na prawdę tu przyszedł. Tylko po to by mi to powiedzieć? Nie sądzę.
   -Spierdalaj! Mam cię dość! To przez ciebie! Ty mnie upiłeś! Nie chciałam...- wykrzyknęłam stopniowo ściszając głos. W gardle stanęła mi wielka gula. Nie mogłam przełknąć śliny, ani nic powiedzieć. Serce waliło mi jak oszalałe i nagle oddech stał się płytki. Poczułam jak nogi uginają się pode mną.
   -Nie kazałem ci z nim sypiać! Ale on też wcale nie jest lepszy. Nie umiał uchować ptaka w spodniach to teraz ma. Dobraliście się rewelacyjnie. Myślałem, że stać go na więcej...- spojrzałam na niego zaskoczona. Skąd o wszystkim wiedział?
   -Kto?- zapytałam opierając się o framugę drzwi i patrząc w jego ciemne oczy. Nagle jakby zrozumiał, że nic nie wiem. Stał, patrząc gdzieś za mnie.
  - Jak to kto? Harry.- do oczu napłynęły mi łzy. Zagryzłam dolną wargę aż do krwi po czym przymknęłam oczy i obróciłam się tyłem do chłopaka. Nie wierzyłam Zaynowi, wiedziałam że chciał mnie tylko zranić, a jednak gdzieś z tyłu głowy widziałam Harry'ego. Przypomniałam sobie nasz taniec. To co widziałam. To były tylko omamy? Narkotyki... Prostytutka... Modliłam się by to było kłamstwo. Biegiem ruszyłam w stronę salonu. Zbiegłam po schodach i zatrzymałam się dopiero kiedy moich uszu dobiegły czyjeś głosy.
   -Zabawa była przednia. Nigdy tego nie zapomnę. Szkoda mi tylko jej... Wiecie. Głupia jest. Dała się omotać.- po moich policzkach spłynęły łzy. Te słowa wypływały z ust Harry'ego. Ufałam mu, kochałam jak brata.  Podeszłam do chłopców szybkim krokiem. Cała czwórka siedziała w salonie przed telewizorem. Stanęłam twarzą do Hazzy i bez ogródek dałam mu w twarz. Zaskoczony chłopak podniósł się raptownie i złapał za mój nadgarstek, który szybko wyrwałam. Po chwili pomiędzy nami przeszła Stella, która zalotnie przejechała palcem po torsie bruneta i pocałowała go w policzek. Otarłam dłonią łzy spływające po moich policzkach. Nie zabraniałam mu z nią być, chciałam ich szczęścia, ale wiedziałam, że to on dzisiejszej nocy mnie wykorzystał i teraz naśmiewał się ze mnie.
   -Jesteś nic nie warty! Jak mogłeś! Ufałam ci! Jeszcze śmiesz się ze mnie naśmiewać?! Wiesz, że byłam pijana!- wykrzyczałam mu w twarz.
   -Ja nie...- nie dałam mu dokończyć.
   -Mówię o dzisiejszej nocy! Przespałeś się ze mną, a właściwie... Zgwałciłeś mnie! Mogę podać cię na policję! Harry, ja ci ufałam... Byłeś mi bardzo bliski...- zielone tęczówki chłopaka nagle posmutniały. Wyciągnął dłoń w moim kierunku, ale odepchnęłam ją. Zależało mi na nim.
   -Grace ja...- wyszłam szybkim krokiem z domu, po drodze minęłam Zayna, który był najzwyczajniej w świecie zadowolony z siebie. Byłam mu wdzięczna, bo możliwe, że nigdy nie dowiedziała bym się prawdy.

***

        Upiłam łyk kakao i wtuliłam się z Nialla. On jako jedyny jeszcze ze mną rozmawiał. Reszta jakby zaczęła mnie unikać, bała się że im coś zrobię? Chyba bolało ich to co stało się między mną, a Harrym. Loczek zresztą też jakby umilkł. Odzywał się do mnie tylko gdy musiał i przestał patrzeć tak jak wcześniej. Teraz jego priorytetem była Stella. Widać było, że trochę na nią naciska, a ta nie chciała nic mówić. Zayn też nie był przychylny im. Jakby Stella była jego własnością, a przecież nie byli razem, nawet nie rozmawiali.
   -Będzie dobrze mała.- wyszeptał mi do ucha. Posłałam mu blady uśmiech. Potrzebowałam tego ciepła które mi dawał. Minął tydzień. Zdjęcia zakończyły się, a jutro miał być pierwszy dzień treningów do koncertu chłopców w Londynie. Cieszyłam się, bo będę mogła oderwać się myślami od tej przytłaczającej rzeczywistości i oddać wirowi tańca.  Poczułam jak kanapa delikatnie się zapada i jak ktoś wtula się we mnie całym ciałem. Uśmiechnęłam się pod nosem i spojrzałam na szatynkę, która jeszcze mocniej mnie uścisnęła.
   -Jestem z tobą zawsze. Jutro czeka nas świetny dzień. Zobaczysz, będziemy rewelacyjnie się bawić.- przytaknęłam jej tylko po czym wstałam i rzuciłam koc na Nialla.
   -Może wybierzemy się na zakupy?- spytałam chowając ręce do kieszeni mojej bluzy. Dawno nie byłam na takim wypadzie z przyjaciółką i bardzo mnie ucieszyło kiedy Stella zgodziła się odwołać swoje plany.
   -Tylko skoczę się ubrać w coś innego i możemy iść.- usłyszałam ciche westchnienie Lou zza moich pleców.
  -Czemu? Wyglądasz tak seksi w tym rozciągniętym dresie i szopą na głowie.- Stell zmrużyła oczy po czym rzuciła w chłopaka poduszką i uciekła na górę. Nie minęło kilka minut a usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Już po chwili przede mną stał Liam, Harry i Zayn. Chłopak byli podobno załatwiać jakieś formalności co do koncertu. Niall i Louis zrezygnowali z tego jakże interesującego zajęcia ze względu na mnie.Sama bym zrezygnowała. Harry unikał mojego spojrzenia na wszystkie sposoby, ale kiedy w końcu nasze oczy się spotkały nie spuścił wzroku. Wyszeptał tylko ciche ,,Przepraszam'' i rzucił swój brązowy płaszcz na kanapę, gdzie przed chwilą jeszcze siedziałam. Panowała niezręczna cisza. Liam poszedł do siebie, Louis i Niall też wyszli z pokoju kierując się w stronę kuchni, a Harry uciekł zostawiając mnie z Zaynem samą.
   -Grace... Ja was wtedy widziałem. Myślałem, że jesteś świadoma, że tego chcesz. Pomógł bym ci. Uwierz mi...- nie chciałam tego dłużej słuchać, więc ucieszyłam się kiedy Stella zeszła na dół. Przywitała Zayna promiennym uśmiechem po czym przeniosła wzrok na mnie. Ruchem dłoni nakazałem jej ubierać się już, bo ja mam jeszcze coś do załatwienia.
   -Od kiedy to się mną przejmujesz? Nie zauważyłam bym cię obchodziła jakoś specjalnie. Nie potrzebuję twojej litości.- powiedziałam ostro kiedy Stell znikła za drzwiami. Szybko wcisnęłam na stopy buty po czym bez zastanowienia dodałam.- Pilnuj swojego nosa i martw się sobą.

____
Od Chocolate997: W tym tygodniu wyjątkowo rozdział pojawia się w piątek, a nie w sobotę, a to z tego względu, że napisałam go dość dawno. Skończony był praktycznie chyba we wtorek;) Co do samego rozdziału to wydaje mi się, że nie jest źle, ale zawsze może być lepiej. Zawsze tłumaczę się szkołą i wiem to, ale na prawdę dopiero teraz zobaczyłam jak to jest być w III gimnazjum i mieć wszystko na głowie. Dodatkowo jeszcze wzięłam sobie konkurs biologiczny i czeka mnie, że tka powiem ,,podwójny zapieprz'', ale dam radę. Musicie po prostu dać mi czas. Możliwe, że jeszcze w ten weekend na pisze rozdział więc pojawi się w przyszłym tygodniu, ale nie mogę niczego obiecać;) Hot Stuff Niall może być?
          

sobota, 13 października 2012

3.Zaprzepaściłem wszystko.

         Usiadłam wygodnie na kanapie w salonie koło Nialla, który akurat objadał się jakimś ciastkiem. Pierwszy dzień na planie mogłabym uznać za okropny, gdyby nie momenty w których chłopcy najzwyczajniej w świecie wygłupiali się i poprawiali mi humor. Już nawet komentarze Zayna były mi obojętne, bo świetnie się bawiłam w towarzystwie Liama, Louisa, Nialla i Harry'ego.
   -No co ty? Jasne. Zaraz im przekażę.- usłyszałam rozmowę Zayna przez telefon. Chłopak z szerokim uśmiechem spojrzał na Nialla, unikając przy tym mojego wzroku.- Chłopaki!- wydarł się na cały głos. Już po chwili wszyscy byli w salonie, włącznie z Stellą, która wycierała swoje mokre włosy.
   -Coś nie tak? Jeśli nie ma w lodówce nic do jedzenie to zapewne Niall, a jeśli skończył ci się żel do włosów to sam sobie leć do sklepu, bo ja nie mam zamiaru.- stwierdził całkiem poważnie Liam.
   -To nie to. Jesteśmy zaproszeni na imprezę do Davida. No wiecie... Tego z zabawy sylwestrowej.- wytłumaczył szatyn widząc ich zaskoczone spojrzenia.- Dzisiaj o dwudziestej mamy się stawić przed jego domem.- powiedział i już chciał wychodzić kiedy odezwał się Harry.
   -Dziewczyny idziecie z nami oczywiście.- nie miałam zbytniej ochoty na imprezowanie, ale postanowiłam, że pójdę i to tylko po to by dopiec Zayn' owi, który był przeciwny naszemu wspólnemu wypadowi. Oczywiście tłumaczył się, że tam będą tylko zaproszeni, a potem wymyślił nawet, że  to nie będzie nasze towarzystwo. Był po prostu chamski, ale musiałam przyznać mu rację. To jak się później okazało stanowczo nie było moje towarzystwo.

***
      Poprawiłam sukienkę, którą miałam na sobie i ruszyłam za chłopcami. Wszyscy byli ubrani luźno, bez jakichś specjalnych rewelacji. Każdy miał swój własny styl, który przez te dwa dni dążyłam poznać. Harry miał na sobie czarne spodnie, czarną marynarkę i jasną koszulkę z nadrukiem. Liam koszulę w kratę, granatowe spodnie trochę zwężane u dołu i czerwone buty za kostkę. Niall ciemne spodnie i buty, a do tego niebieską bluzę. Louis swoją biało-czerwoną koszulkę w paski, kolorowe rurki i białe trampki, a Zayn... Czarne spodnie, białe conversy i czerwoną bejsbolówkę.
   -Dobrze wyglądasz, nie musisz non stop poprawiać tej kiecki.- odezwał się się Zayn, który wędrował za mną. Czy mnie uszy myliły?
   -Czy ja dobrze słyszę? Chłopak, który ma rozdęte ego i widzi tylko swoje zalety, pochwalił mój ubiór?- szatyn cicho prychnął po czym spojrzał mi w oczy i szeroko się uśmiechnął.
   -Nie wzięli byśmy ciebie gdybyś nie wyglądała chociaż przeciętnie, a ta sukienka w kwiatki odciąga spojrzenie od twojej krzywej...- nie zdążył dokończyć, bo Harry posłał mu złe spojrzenie, które gdyby mogło zabiło by go. Już po chwili staliśmy w zatłoczonym salonie jakiegoś chłopaka imieniem David. Został mi on przedstawiony, ale nie był za przyjemny. Zachowywał się chamsko i powoli zaczynałam nabierać przekonania, że to branża muzyczna tak wpływa na ludzi. Wszyscy w koło tańczyli, muzyka głośno grała, a ludzie świetnie się bawili. Nikogo nie znałam, ale nie przeszkadzało mi to. Piłam drinka za drinkiem, kompletnie nie zwracając uwagi na to jak kręci mi się w głowie od tego alkoholu. Zayn pchał we mnie to świństwo, a ja nagle zapomniałam o naszym konflikcie.
   -Zatańczymy?- usłyszałam za plecami ciepły głos Harry'ego. Obróciłam się w jego stronę i zobaczyłam te zielone oczy, które hipnotyzowały. Co prawda miałam słabość do ciemnych oczu, ale u niego nie było to potrzebne. Przytaknęłam po czym zeszłam z krzesła i starając się nie zwymiotować ruszyłam za chłopakiem. Nagle jak na zawołanie zaczął lecieć wolny kawałek. Nie znałam tego utworu, ale Hazza najwidoczniej tak, bo uśmiechnął się pod nosem słysząc pierwsze dźwięki. Zarzuciłam ręce na szyję bruneta rozglądając się w koło. Nagle zaczęłam widzieć to co wcześniej było dla mnie niewidoczne. W kącie po prawej stronie pokoju na fotelu siedział jakiś chłopak. Nie widziałam jego twarzy, wszystko było rozmazane. Jakaś dziewczyna bezwstydnie klękała przed nim i robiła mu, jak to mówiono w dzisiejszych czasach ,,loda''. Na drugim końcu pomieszczenia siedziało dwóch mężczyzn. Twarze były rozmazane, co zaczynało mnie denerwować. Jeden przekazywał drugiemu biały proszek w woreczku.
   Narkotyki.
 Pomyślałam przenosząc wzrok w innym kierunku. Przylgnęłam do Harry'ego mocniej zaciskając dłonie na jego szyi. Wszystko zaczęło wirować, ale udało mi się jeszcze dostrzec jak ktoś wszczyna bójkę. Nikt nie zwracał na nich uwagi, jakby to co robili było całkowicie naturalne. Nawet mój przyjaciel błądził myślami gdzieś, w innym świecie. Zareagował dopiero kiedy osunęłam się po jego klatce piersiowej.

Harry...

         Złapałem dziewczynę nim zdążyła upaść na ziemię i spojrzałem w jej pusty wzrok. Uśmiechała się szeroko mrucząc coś pod nosem. Wyglądała jakby coś brała, albo chociaż za dużo wypiła. Nagle odzyskała siłę w nogach. Stanęła prosto po czym zaczęła mnie ciągnąć gdzieś na bok. Zdezorientowany zacząłem iść za nią posłusznie. Kiedy byliśmy już przy drzwiach od jednego z pokoi Grace zasłoniła mi usta swoją dłonią i wciągnęła mnie do środka. Ciągle dudniło mi w uszach od głośnej muzyki, ale ignorowałem to. Zayn musiał ją na prawdę nieźle upić i to nie byle czym, chyba, że miała aż tak słabą głowę w co osobiście nie wierzyłem.
   -To ty się prze...- zacząłem, ale nie dane było mi dokończyć. Brunetka wręcz przyssała się do mnie. Odciągnąłem ją od siebie na długość moich ramion i spojrzałem głęboko w oczy. Wiedziałem, że dziewczyna nie kontroluje się. Grace byłą inna, ale kiedy tak patrzeliśmy sobie w oczy zrozumiałem coś. Zrozumiałem, że nie umiem się jej oprzeć. Więc kiedy po raz kolejny do mnie przyległa podałem się. Uniosłem jej delikatne ciało i nie przestając jej całować przeniosłem na satynową pościel w sypialni. Nim się spostrzegłem byliśmy nadzy. Usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi, ale nie obejrzałem się. Po chwili usłyszałem głośny huk i mogłem się spodziewać, że kogoś zdenerwowało to co w tym domu się działo. Wiedziałem, że ta jedna noc zniszczy wszystko. Zniszczy mnie, ją i to co zbudowaliśmy przez całe istnienie naszego zespołu. Czułem się winny, ale było już za późno by się wycofać. Było już po wszystkim.
    Spojrzałem na śpiącą Grace. Nie była niczego świadoma, najzwyczajniej w świecie ją wykorzystałem. Nie mogłem nawet tłumaczyć się alkoholem, bo byłem w stu procentach trzeźwy. Zaprzepaściłem wszystko.
   Usiadłem na brzegu łóżka i ukryłem twarz w dłoniach. Jak mogłem to zrobić? Nienawidziłem siebie. Czemu byłem taki słaby? Czemu uległem, a nie ją odepchnąłem. Mogłem tylko liczyć, że ten incydent nie wyjdzie na jaw i zostanie to tajemnicą, którą zabiorę z sobą do grobu.  
   Szybko ubrałem się po czym wyszedłem z imprezy jak zwykły tchórz. Byłem tchórzem, bałem się odpowiedzialności, tego co mogło się stać jeśli bym został.


Od Chocolate997: No więc długo nie jest i to przyznam, a miał być dłuższy. Nie rozpisałam się za bardzo nad imprezą, ale za to dzieje się sporo;D Mam mały konkurs;)
 W tym rozdziale pojawiło się sporo elementów kluczowych dla dalszej akcji więc... Jeśli ktoś wymieni mi chociaż 3 będzie miał wpływ na kolejny rozdział;D Wymyśli pomysł, który ja ubiorę w słowa. Jeśli nikt nie zgadnie to ja coś wymyślę;) Ale żeby nie było za łatwo to musicie podać imiona bohaterów, których dane momenty będą się tyczyć. Takie utrudnienie;))Mam nadzieję, że ktoś odgadnie;)
 To tyle. Mam nadzieję, że się podobało. Odpowiedzi piszcie w komentarzach;)

             

sobota, 6 października 2012

2.Zwykła dziwka spod lampy.

    Przetarłam twarz dłonią i mozolnie zwlekłam się z łóżka. Wyłączyłam budzik po czym powoli otworzyłam oczy by cokolwiek zobaczyć. Zdziwiłam się kiedy nie przywitało mnie słońce za oknem, a deszcz. Było szaro, ponuro i ciemno, co tylko podłamało mój nastrój i nie pozwoliło wpełznąć uśmiechowi na moje usta. Zegarek wskazywał godzinę siódmą pięćdziesiąt. Na planie mieliśmy być za dwie godziny. Wszyscy domownicy jeszcze smacznie spali kiedy ja w tym czasie, przebrałam się, uczesałam i umalowałam. Zeszłam po schodach najciszej jak tylko potrafiłam i postanowiłam przygotować dla chłopców i Stelli śniadanie. W lodówce znalazłam tylko jajka, jakieś grzyby, cole i pomarańcze. Od razu pomyślałam o jajecznicy na podgrzybkach.  Kiedy już smażyłam jajka ktoś wszedł do kuchni. Ukradkiem spojrzałam w stronę drzwi i zobaczyłam Zayna. Stał w swoich rozciągniętych dresach i bez koszulki, włosy miał porozrzucane na wszystkie strony, co i tak im nie ubliżało, a oczy jakby mu lśniły.
    -Dzień dobry.- powiedziałam radośnie, trochę z wymuszonym uśmiechem. Pogoda nie pozwalała na więcej, a ja też nie potrafiłam się przekonać do tej dziwnej sytuacji.
   -Cześć.- wychrypiał tylko po czym wyjął z lodówki cole i upił łyk. Już otwierałam  usta by coś powiedzieć, ale chłopak wyprzedził mnie.
   -Będę robił co będę chciał, to moje mieszkanie nie twoje. I jeśli chcesz wiedzieć to tak, nie przepadam za tobą.- powiedział uśmiechając się z wyższością. Przełożyłam jajecznice do miski po czym zmierzyłam chłopaka wzrokiem.
    - Nie znasz mnie, a już nie przepadasz? Nie potrzebuję twojego uwielbienia, nie jest mi potrzebne do szczęścia, ale myślę, że jesteś niewychowany i tyle. Nie pije się z butelki. - powiedziałam na jednym wydechu przy czym oparłam się o blat kuchenny. Mina Zayna nagle zrzedła.
     -Jestem wychowany dobrze w porównaniu do ciebie. Ktoś kto byłby wychowany nie wpieprzał by się obcym ludziom do domu i nie rozstawiał ich po kątach. Chłopaki może i ci ulegli, ale ja wiem jaka jesteś na prawdę. Zwykła dziwka spod lampy.- zacisnęłam mocniej zęby i zmrużyłam wojowniczo oczy. Zapragnęłam dać mu w twarz za to co powiedział, ale wiem że sprawę w sądzie przegrałabym, a jeśli nawet nie to jego fanki by mnie rozszarpały. Kiedy tylko do pomieszczenia wszedł Harry i Niall, Zayn jakby ochłonął. Uśmiechnął się głupkowato po czym wyminął mnie i wyszedł.
    - Coś tu pięknie pachnie.- wymamrotał loczek i zasiadł za stołem, a Niall obok niego. Posłałam chłopcom niemrawy uśmiech nadal myśląc nad słowami Zayna.
    -Matko! Jajecznica na grzybkach!- wrzasnął blondyn już łapiąc za miskę.

***

      Zdawało mi się, że ten dzień już gorzej się nie potoczy, ale jak się okazało kłótnia z Zaynem  tylko zapoczątkowała lawinę pecha. Utkwiłam wzrok w szybie i zaczęłam liczyć drzewa, tak jak to miałam w zwyczaju. Stella świetnie dogadywała się z Zaynem, a ja jakoś nie mogłam załapać z nim wspólnego języka. Dzisiaj nie miałyśmy być tancerkami, a aktorkami. Nikt mnie nie uprzedził, ze będę grała w teledysku chłopców i gdyby nie dzisiejszy dzień zapewne bym się cieszyła. 
   -Co jest mała?- usłyszałam za głos Louisa, a po chwila jak mnie obejmuje i mierzwi mi włosy. Byli tacy nieogarnięci, jak dzieci, ale nie przeszkadzało mi to. 
   -Nic. Jest okey.- wyszeptałam napotykając spotkanie szatyna siedzącego przed nami. 
   -Nie chcesz to nie mów, ale przed nami nic nie ukryjesz.- wyszeptał mi do ucha w momencie kiedy auto zatrzymało się. Wszyscy natychmiast wyskoczyli na zewnątrz. Deszcz przestał padać, ale nadal w powietrzu unosiła się ta wilgoć. Znajdowaliśmy się przed wielkim gmachem, który mogło by się wydawać był szkołą. To tu miały być nagrywane pierwsze ujęcia klipu chłopaków. Dziś mieliśmy zająć się początkową częścią, czyli Liamem, Harrym i Niallem.  
   -Dziś statyści nie są potrzebni.- usłyszałam za plecami czyjś niski alt. 
   - Wiemy, ale chcieliśmy by dziewczyny zobaczyły jak to wygląda. Mam  nadzieję, ze to nie jest żaden problem?- odezwał się Hazza puszczając do mnie oczko. Nagle zrobiło mi się cieplej i zły humor znikł. Tak po prostu, po jednym jego geście. Czułam się dziwnie, ale nie źle. 
    -W porządku. Niech tylko gdzieś się schowają i nie wchodzą mi w obiektyw.- ten facet był zwykłym chamem, zachowywał się jak jakiś książę i myślał, że wszystko mu wolno. 
   -Coś ci...- zaczęłam, ale Harry zasłonił mi usta dłonią i odepchnął mnie lekko w tył. 
   -Proszę cię. To jest ważne przedsięwzięcie i wiem, że boli cię jego zachowanie, ale odpuść sobie dzisiaj.- odezwał się brunet spokojnym i opanowanym głosem. Przytaknęłam wręcz mechanicznie kiedy odsunął od moich ust dłoń. Spojrzałam na przyjaciółkę, która aktualnie przedrzeźniała się z Liamem by dodać mu otuchy. 

***

         Oparłam brodę o swoje dłonie i poruszyłam głową w rytm muzyki. Ten kawałek tylko mnie dobijał. Moja obecność tylko przeszkadzała chłopcom. Albo to Zayn rzucał jakieś zgryźliwe uwagi, które starałam się ignorować, albo rozpraszałam Harry'ego. Chłopak co chwilę na mnie zerkał za co obrywał po głowie od reżysera. 
   -Grace...- odezwał się Louis, który dzisiaj tak samo jak ja przesiadywał z boku i wszystkiemu przyglądał się z równym zaangażowaniem co ja. Spojrzałam na bruneta pytająco, ale ten jakby speszony skierował wzrok przed siebie.- Mogę ci coś powiedzieć?- spytał drżącym głosem. Coś go trapiło, tylko co?
   -Pewnie. Wszystko.- odparłam wesoło, chcąc dodać mu otuchy. Usłyszałam jak Lou bierze głęboki oddech po czym spojrzał mi w oczy.
   -Robisz rewelacyjną jajecznicę.- zaskoczona otworzyłam trochę szerzej oczy. Nie tego się spodziewałam. Myślała, ze padnie tu jakieś wielkie wyznanie, a tu taka błahostka. Loui cicho się zaśmiał po czym wstał i wyciągnął w moim kierunku dłoń prosząc mnie do tańca. Trochę speszona wstałam, a wtedy on złapał mnie w tali i postawił na ławce. Wyglądaliśmy jak jacyś idioci.  Brunet przerzucił mnie sobie przez ramię i jak wariat zaczął się kręcić w miejscu. Głośno się zaśmiałam czując na sobie spojrzenia całej ekipy. Już wiedziałam, że Louis coś ukrywa.


Od Chocolate997: Przepraszam, że taki krótki i taki nijaki. Nic się nie dzieje, ale obiecuję, że kolejny będzie lepszy! Po prostu chciałam ten rozdział dodać wam jeszcze dziś. Nie mam czasu ostatnio na pisanie. Dopiero dziś zabrałam się za ten rozdział, ale nic nie poradzę;) Szkoła daje w kość, a w tym momencie to ona jest najważniejsza;)