Dziesięciogodzinny lot był strasznie męczący, ale mimo to byłam pełna życia i zapału. Wysiadłyśmy z samolotu głośno się śmiejąc i dyskutując o tym kim będą tajemnicze gwiazdy. Mogłyśmy spodziewać się każdego i nikogo. Dzień przed wylotem dyrektorka poinformowała nas, że przed lotniskiem będzie na nas czekać taksówka, a w niej starszy pan z brodą i wąsami. Jakiś jej znajomy. Całe dziesięć godzin rozmawiałyśmy. Kilka razy próbowałam zasnąć, ale niestety z Stellą, która non stop nawija o tym jaki to znane gwiazdy mogą być naszymi ,,znajomymi'' niedługo, po prostu się nie dało.
- Ej... A jeśli to jest pułapka i dyrektorka chce nas wystawić na pastwę losu? Może w tej taksówce będzie jakiś zboczeniec? Albo te niby gwiazdy to tak na prawdę seryjni mordercy?- w głowie mojej przyjaciółki powoli pojawiały się czarne myśli, a to nie wróżyło niczego dobrego.
-Żartujesz sobie? Prędzej wysłali by na pewną śmierć Olivie i Roberta niż nas. Nie sądzisz?- powiedziałam szczerze się do niej uśmiechając. Po zabraniu swoich bagaży skierowałyśmy się w stronę ogromnych szklanych drzwi. Już po kilku minutach siedziałyśmy w czarnej jak smoła taksówce i jechałyśmy Bóg wie gdzie. Co prawda kierowca był starszy, miał siwą brodę i był na prawdę miły, ale jednak nie znałyśmy go. Polegałyśmy jedynie na szkole i informacjach jakie nam dostarczono. Kim będą nasi opiekunowie nie zostało zdradzone do samego końca, bo to miała być niespodzianka. Dopiero kiedy auto zatrzymało się przed wielką, piękną willą odetchnęłam z ulgą. Podziękowałyśmy mężczyźnie i szybko wyszłyśmy z pojazdu biorąc z sobą bagaże. Po chwili samochodu już nie było, a my stałyśmy przed biały budynkiem z wysoką bramą, ogrodem, fontanna na środku i kilkoma psami biegającymi po terenie prywatnym.
-Dzwoń.- powiedziała Stella patrząc to na mnie to na dzwonek przy furtce. Drżącą dłonią przycisnęłam guzik, ale nic się nie stało. Nagle psy zaczęły uciekać i stanęły przy drzwiach jak dobrze wytresowane.
- Myślisz, że...- moja przyjaciółka nie zdążyła dokończyć swojej inteligentnej wypowiedzi, bo drzwi od domu otworzyły się a z środka wyszedł chłopak w kręconych włosach. Na sobie miał biały t-shirt i same bokserki w serduszka. Wyglądał przesłodko. Od razu go poznałam. Był to jeden z członków One Direction. Czyli to oni mieli być naszymi opiekunami. Podszedł do furtki z szerokim uśmiechem po czym otworzył ją i przepuścił nas.
- Hej dziewczyny. To wy jesteście naszymi nowymi tancerkami? - spytał, prowadząc nas w stronę domu. Przytaknęłam.
-Nie wiesz? Jesteśmy złodziejami. Jasne, że to my bałwanie.- powiedziała Stella. Zaraz jednak zaczęła przepraszać. Zawsze kiedy się denerwowała wyzywała kogo popadnie, czasem nawet mi się oberwało.
-Nie zwracaj na nią uwagi. Jak się denerwuje gada trzy po trzy. Jestem Grace, a to Stella.- przedstawiłam siebie i przyjaciółkę, która unikała wzroku chłopaka.
-Ja Harry. Miło was poznać. Za moment poznacie resztę chłopaków, ale niestety musicie poczekać. Są w mieście i zostałem sam, ale wchodźcie i się rozgośćcie.- powiedział ruchem dłoni ukazując nam swój dom. Wnętrze było bogato zdobione, jasne zasłony, telewizor nad kominkiem, skórzana sofa i fotele oraz wiele innych ciekawych rzeczy. Prawdziwy przepych, na który nas nie było by stać.
-Boże...- wyszeptała Stella przypatrując się gitarze stojącej na drugim krańcu pokoju. Wiedziałam, ze moja przyjaciółka ma na punkcie tego instrumentu fioła, ale nie że aż takiego. Wręcz przeskoczyła przez kanapę i złapała za gryf przyciągając drewniane pudło do siebie.
-To Nialla, ale myślę, ze się nie pogniewa jak sobie na niej pobrzdąkasz. Pokazać wam dom, czy wolicie najpierw się rozejrzeć same?- spytał Harry spoglądając na mnie z błyskiem w oku. Był tak uroczy, jego loczki oczarowały mnie, ale przypomniałam sobie, że nie przyjechałam tu dla romansów tylko do
-Może... Rozpakuję się. Gdzie jest nasz pokój?- spytałam widząc jak Stella przygląda mia się z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Po schodach i w lewo. Są dwa pokoje, więc musicie się podzielić między sobą. Jak będziecie czegoś potrzebować to będę tu, obżerając się popcornem i oglądając powtórkę meczu z wczoraj.- powiedział rozsiadając się na sofie.
-O...Okey.- powiedziałam zaskoczona tym, że tak bez skrupułów puścił nas same po mieszkaniu, albo był aż tak ufny, albo miał wszędzie kamery. Weszłam po schodach i otworzyłam pierwsze drzwi po prawej stronie. Na przeciwko nich były inne, na których wisiała tabliczka z imieniem Zayn, a obok, na kolejnych Liam. Weszłam do środka i uśmiechnęłam się widząc ściany pomalowane w kolorze bitej śmietany, prawie że białe i ciemne meble. Na suficie wisiał ogromny żyrandol z kryształów, a po mojej prawej stronie, a ścianie wisiało ogromne lustro. Na wprost stało łóżku, na którym leżała brzoskwiniowa kapa, a obok stał regał wypełniony książkami różnego rodzaju.
Wciągnęłam do środka walizkę i położyłam ją na puchatym dywanie, po środku pokoju, otwierając powoli. Kiedy już wszystko wypakowałam, pokój był całkowicie zawalony zdjęciami i papierami, które musiałam wypełnić, by tu przyjechać. Usiadłam na miękkim łóżku uśmiechając się pod nosem, kiedy do pokoju ktoś wszedł. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Harry'ego. Stał w przejściu chyba czekając aż się odezwę.
-Wrócili. Chcesz ich poznać?- już otwierałam usta, by odpowiedzieć kiedy usłyszałam krzyk Stelli. Zapewne właśnie poznała Nialla. Od kiedy tylko powstało One Direction Stell była ich wielką fanką, ale najbardziej kochała blondynka z aparatek na zębach. Mówiła, że ma najpiękniejszy głos z całej piątki i dla niej zawsze będzie ideałem. Przytaknęłam i wręcz zbiegłam po schodach, a za mną Loczek. W salonie, na kanapie siedziało dwóch chłopaków, jeden był na fotelu, a ostatni... Stał oszołomiony i nie mógł opędzić się od mojej przyjaciółki. Stella uwiesiła mu się na szyi jak koala i nie chciała puścić. Reszta chłopaków głośno się śmiała. Nawet kiedy weszłam i chciałam zdjąć Stell z Nialla nie przestali rechotać.
-Chłopaki to nasze nowe stażystki. Grace i Stella. Dziewczyny to Liam, Niall, Louis i Zayn.- do wszystkich się uśmiechnęłam i wszyscy prócz Zayna odwzajemnili uśmiech.
-Miło nam.- odezwała się trójka nastolatków.
Od Chocolate997: Przepraszam, że taki krótki i nudny jak flaki z olejem, ale nie miałam czasu pisać w ciągu tygodnia. Dziś się zabrałam i jakoś mi się to ciągnęło. Postaram się by kolejny był ciekawszy, bo mam już na niego pomysł i plan;)
sobota, 29 września 2012
niedziela, 23 września 2012
Prolog
Usiadłam przy jednej z ławek, po czym po raz kolejny spojrzałam na drzwi. Za pięć minut miało się zacząć, a jej nadal nie było. Czemu akurat teraz musiała się spóźniać? Zawsze była taka poukładana, punktualna, a właśnie dziś zachciało jej się łamać regulamin szkoły. Kiedy drzwi od klasy uchyliły się już chciałam odetchnąć z ulgą, ale zamiast Stelli do środka weszła dyrektorka. Na jej twarzy widać było kilka zmarszczek, świadczących o jej podeszłym wieku i uśmiech, który był bardzo rzadko widziany przez uczniów naszej szkoły.
Przeważnie zimna i wyrafinowana kobieta podała swoją dłoń naszemu wychowawcy, a cała klasa zamarła w bez ruchu. W mojej głowie nadal słychać było tylko przeraźliwy krzyk, który już niedługo usłyszy Stella. Najważniejszy dzień w naszym życiu, a ona się spóźnia. Ten moment jest nawet ważniejszy od ślubu czy zakończenia szkoły. To się nigdy więcej nie powtórzy. Wychowawca spojrzał na nas karcąco, a cała klasa momentalnie i równo wypowiedziała słowa przywitania ,,Dzień dobry''.
- Usiądźcie kochani...- z tą kobietą działo się coś dziwnego. Jeszcze wczoraj na apelu przed całą szkoła zganiła naszego wychowawcę jak psa, za to, że nie potrafi nas okiełznać. Tak na prawdę, to on był dla nas po prostu miły, a to babsko uważało, że jest nie udolnym nauczycielem. - Przyszłam do was dziś z bardzo dobrą wiadomo...- w zdanie weszła dyrektorce Stella, która zasapana wbiegła do klasy. Była kompletnie mokra, jej czarne włosy oklapnięte, a plecak dodatkowo niezapięty. Zapewne wszystkie książki w środku były mokre.
- Przepraszam za spóźnienie. Autobus mi odjechał, a nie było w domu rodziców i...- tłumaczyła się moja przyjaciółka. Najwidoczniej widok dyrektorki jej jakoś nie speszył, bo nadal nawijała jak najęta o tym co ją spotkało po drodze do szkoły.
-Uspokój się Stello.- brunetka przytaknęła i kiedy już chciała ruszyć w kierunku mojej ławki dyrektorka złapała ją za rękę i zatrzymała. - Zostań. Nie masz po co siadać.- powiedziała cicho. Stell spojrzała na mnie pytająco, za to ja wzruszyłam tylko ramionami na znak, że sama nie wiem o co tu chodzi.- Słuchajcie uważnie. Stella oraz jej rówieśniczka Grace...- kobieta wskazała na mnie ręką bym podeszła. Teraz już doskonale wiedziałam o co chodziło. Chciałam krzyczeć ze szczęścia, ale się powstrzymałam.- Wygrały międzynarodowy konkurs taneczny, a ich nagrodą jest wyjazd na staż do Londynu. Będą tańczyły z pewnym bardzo znanym zespołem Brytyjskim. Bierzcie z tych dziewcząt przykład.- Stella jak zwykle z podekscytowania pisnęła i rzuciła mi się na szyję. Cicho się zaśmiałam kiedy siłą nakazała mi skakać w miejscu. Wyglądałyśmy jak idiotki, a cała klasa tylko się śmiała.
-Jedziemy do Londynu! - wrzasnęła mi przyjaciółka do ucha, kiedy dyrektorka wręczyła nam dwa bilety lotnicze.
Wtedy myślałam, że to najszczęśliwszy dzień w moim życiu, ale nie wiedziałam jeszcze co los szykuje dla mnie i Stelli. Co czeka nas w Londynie i ile będziemy musiały przejść.
Od Chocolate997: I zaczynam tego bloga. Jeśli ktoś czytał moje opowiadania to informuję wszem i wobec, że wszystkie zostały usunięte. Jedynie moje wspólne z Boddie i Jemi są nadal aktualne, a tak to mam tylko to i na nim chcę się skupić. Mam wszystko rozplanowane, fabułę ustaloną więc myślę, że tym razem pójdzie mi lepiej niż wcześniej. Co do prologu to dużo się nie dzieje, ale to takie wprowadzenie w całą historię. O czym będzie? Tego dowiecie się czytając. Mam nadzieję, że was wciągnie i zainteresuje to opowiadanie;)
Bohaterowie
Grace Roberts ( 17 lat)
Stella Vevo ( 17 lat)
Zayn Malik ( 19 lat)
Harry Styles ( 18 lat)
Niall Horan ( 19 lat)
Louis Tomlinson ( 21 lat)
Liam Payne ( 19 lat)
Subskrybuj:
Posty (Atom)