poniedziałek, 10 grudnia 2012

11.Twój Jaymi na pewno zastąpi ci Zayna. Może już zastąpił?

         Spojrzałam na Marikę i Angelę przepraszająco. To miał być tylko nasz babski wieczór, a teraz musiałam wszystko odwołać, bo zjawiła się Stella.W normalnych okolicznościach nie zmieniałabym swoich planów, ale to co powiedziała szatynka było dla mnie wielkim ciosem. Po prostu jakby ktoś dał mi po twarzy. Na początku pomyślałam, że schowam się w szafie lub pod łóżkiem na ten miesiąc, ale oni i tak by mnie znaleźli. Mówiąc ONI mam na myśli One Direction. Liama, Lou, Nialla, Harry'ego i Zayna. Tego ostatniego imię trudno było mi nawet pomyśleć.
   Czemu akurat trasa po Stanach? I czemu akurat musieli zatrzymać się w Nowym Jorku? Dlaczego wynajęli wille naprzeciwko mojego domu?
  Nie byłam w stanie bawić się teraz z dziewczynami, kiedy wiedziałam że mogą w każdej chwili przyjść i poprosić o cokolwiek.
    - Odbijemy to sobie.- powiedziałam odprowadzając dziewczyny do drzwi. Nadal jednak skupiałam się na kim innym. Na Stelli, która zapewne przeszukiwała moje szafki w poszukiwaniu jakiejś sensacji. Zawsze była wścibska.
   -No jasne. Jutro Josh urządza imprezę. Może wpadniesz z Jaymi' m?- zapytała wciskając na stopy swoje srebrne balerinki.
    - Pewnie. Pogadam z nim i będę na pewno.- potwierdziłam swoje słowa krzyżując palce, tak jak miałam to w zwyczaju gdy chciałam kogoś zapewnić o dotrzymanej obietnicy.
   Już po kilku minutach obu moich przyjaciółek nie było. Biegiem ruszyłam w stronę mojego pokoju po czym powoli otworzyłam drzwi i przebiegłam wzrokiem po pomieszczeniu. Stella stała przy tablicy korkowej nad moim łóżkiem i palcem bawiła się jedną z fotografii.
   -Czego chcesz?- spytałam ostro, podchodząc bliżej i stając przed nią by zasłonić jej widok.
   -Kto to?- spytała zaciekawiona.
   -Jaymi.- odparłam krótko patrząc jej prosto w oczy. Dziewczyna cofnęła się o kilka kroków i usiadła na moim łóżku. Zagryzłam dolną wargę by nie wybuchnąć kiedy zaczęła bawić się moją bransoletką.
   -Nadal ją masz...- wyszeptała rzucając ją prosto w moje ręce. Złapałam ją zwinnie po czym założyłam na nadgarstek i odgarnęłam włosy z twarzy.
  -Co w tym złego? W końcu to moja ulubiona bransoletka.- powiedziałam licząc na to, że nie pamięta skąd ją mam. Szatynka wzruszyła ramionami i z rozbawieniem dodała.
  - W końcu jest od Zayna. Myślałam, że chcesz go wyrzucić z pamięci tak samo jak mnie i resztę.- drwiła sobie ze mnie. Zmieniła się i to bardzo.
  Była oschła, zimna i pewna siebie jakby to ona była tu najważniejsza.
   -Nikogo nie chcę wyrzucać z pamięci. Po prostu musiałam odpocząć, uspokoić się. Chyba nie myślałaś, że tak po prostu ci wybaczę to co zrobiłaś. Co zrobiłaś ty i on.- sprostowałam, a kiedy tylko skończyłam mówić Stella uśmiechnęła się ironicznie. Nigdy tak na mnie nie patrzyła. Z takim rozbawieniem, jakby to co mówię było zwykłym żartem, jakby ona nie miała do mnie w ogóle szacunku i traktowała jak śmiecia.
   -Daj spokój. Nie musisz udawać, że o tym nie wiedziałaś od początku. Doskonale wiedziałaś, że mi się podoba. Szkoda tylko, że przegrałaś walkę o niego i się wycofałaś.- w oczach wezbrały mi łzy. Poczułam się jak szmata. - Oj nie płacz słońce. Twój Jaymi na pewno zastąpi ci Zayna. Może już zastąpił?- powiedziała wymijając mnie i wychodząc. Po chwili usłyszałam trzask drzwi frontowych.
  Kiedy to się stało momentalnie upadłam na łóżko, kryjąc przy tym twarz w poduszce i głośno w nią krzycząc. Potrzebowałam się wyładować.
   Nie było mi jednak dane długo być samą, bo minęło może zaledwie pół godziny a do drzwi już ktoś się dobijał. Niechętnie wstałam i zakładając na nogi moje kapcie wyszłam z pokoju. Spojrzałam przez wizjer po czym bez namysłu otworzyłam drzwi. Mina Jaymi'ego spoważniała, uśmiech nagle znikł. Otarłam tylko policzki mokre od łez po czym spojrzałam na żółte tulipany w jego dłoniach.
  -Grace? Co się stało?- spytał zszokowany wpychając mnie delikatnie do środka pomieszczenia i zamykając drzwi nogą. Trzask tak mnie przestraszył, że aż podskoczyłam. Zabrałam od szatyna kwiaty i już miałam się oddalić, kiedy ten złapał mnie za rękę. - Co się dzieje?- ponowił pytanie.
  -Mogę pierw wstawić kwiaty do wody? Zwiędną.- powiedziałam ponuro. Chłopak spojrzał na kwiaty po czym niechętnie zgodził się i puścił moją rękę.
   Szłam tak wolno jak było to możliwe, jednak on widząc jak niezmiernie śpieszy mi się, zabrałam mi kwiaty, znalazł wazon, nalał do niego wodę i postawił kwiaty na środku stołu.
   -A teraz mów co jest grane.- powiedział ciągnąc mnie na kanapę i sadzając na nią.
   -Przeszłość. Oni wrócili tu. Co prawda tylko na miesiąc, ale... Boże... Oni tu są!- krzyknęłam podkulając kolana pod brodę.
   -Kto?- szatyn wyglądał na naprawdę przerażonego moimi słowami, jakby ktoś chciał mnie dopaść i poderżnąć gardło. Przymknęłam oczy i biorąc głęboki wdech wyszeptałam.
   -Cała piątka... Cała piątka One Direction. Znowu tu są.- oczy Jaymi'ego przybrały zaskoczony wyraz jakby moje słowa były w innym języku, jakby ich nie pojmował. Czułam się dziwnie mówiąc mu o chłopakach, którzy niedawno jeszcze byli moimi najlepszymi przyjaciółmi.
   -Ale... Nie rozumiem. O ile wiem to każda dziewczyna w twoim wieku chce ich poznać.- westchnęłam i oparłam się o sofę. Pokręciłam przecząco głową czując jak w moich oczach zbierają się łzy.
   -Ja chciałam uciec. Dlatego wróciłam do Nowego Jorku, a teraz....Znowu tu są.- powiedziała opierając głowę o jego klatkę piersiową. Jaymi ucałował czubek mojej głowy po czym potarł dłonią moje plecy.- I to jeszcze na przeciwko mnie.- dodałam cicho czego zaraz pożałowałam. Szatyn zerwał się na równe nogi i w tym samym momencie kiedy łapał za klamkę, drzwi otworzyły się a po drugiej stronie stanął JJ. Chłopak niósł w rękach dwie pizze, a w kieszeniach spodni trzymał dwie butelki pepsi. Jaymi wyminął go szybko po czym wybiegł z domu.  Podbiegłam do drzwi frontowych, ale widząc po drugiej stronie ulicy znaną mi sylwetkę zrobiłam krok w tył. Jamie wypchnął mnie na werandę po czym odłożył jedzenie, wyjął napoje i przyciągnął do siebie od tyłu. Mocno przytulił mnie patrząc prosto na dwóch ciemnowłosych chłopaków dyskutujących o czymś.
   -Kto to?- spytał opierając głowę o moje ramię. Zawahałam się przy odpowiedzi bo właśnie w tym momencie chłopak spojrzał w moją stronę. Nasze spojrzenia skrzyżowały się. Poczułam mrowienie w karku i nagle w mojej głowie odezwał się czyjś głos. Śpiewał spokojna melodię, piękne słowa układały się w zdania przepełnione miłością.
   Te oczy hipnotyzowały i zachęcały by podejść. Tak dawno ich nie widziałam, tak dawno go nie dotknęłam. Nagle poczułam potrzebę by do niego podejść, rzucić mu się na szyję i powiedzieć, że go kocham, ale powstrzymywał mnie JJ. Chłopak nadal przytulał się do mnie uporczywie jakby chciał uchronić mnie przed złem jakie czyha po drugiej stronie jezdni.
   -Z-zayn.- wydukałam oblizując spierzchnięte wargi. Widząc jak idzie w naszą stronę wraz z Jaymi'm odsunęłam od siebie przyjaciela i zaczęłam bawić się rękoma. Myślałam, że szatyn mi pomoże się go pozbyć, ale ten zamiast tego sprowadził go na moją posesję i zaprosił na werandę.
   -Witaj Grace.- odezwał się spokojnym głosem szatyn rozkładając ramiona. Z niechęcią dałam mu się przytulić, wdychając przy tym zapach jego perfum. Były jednak inne niż zazwyczaj, bardziej kwiatowe. Większości dziewczyn podobały by się, ale nie mi. Wolałam jego cytrusowe zapachy i doskonale o tym wiedział. Kiedy odsunęłam się od niego zrobiłam krok w tył i tym samym splotłam swoje palce z palcami Jaymi'ego. Chłopak posłał mi uśmiech, na co Zayn zareagował dość dziwnie Zmrużył oczy patrząc na nasze splecione dłonie po czym uniósł wzrok i uśmiechnął się przyjaźnie. Dłonie schował do kieszeni spodni i zamrugał kilka razy odganiając zapewne wspomnienia.
   On tak samo jak ja nadal widział ,,nas''. Ale to nie miało szans bycia.
   Jednak on był inny. Prawdziwy Zayn, ten mój, zdenerwował by się, rzucił na mojego przyjaciela lub chociaż krzyknął i odszedł klnąc pod nosem. Teraz był całkowicie opanowany, jakby to nie robiło na nim większego wrażenia.
   Bolało i to okropnie. Czułam się jak zużyta chusteczka, która nie jest do niczego już potrzebna.
   -Może wpadniesz na obiad do nas?  Co prawda to żadne luksusy, ale pizze mamy z najlepszej pizzerii.- Zayn uśmiechnął się trochę zmieszany po czym zaprzeczył ruchem głowy.
   -Mam inne plany. Wybieram się dzisiaj z chłopakami i Stellą na rozdanie autografów. Może przyjdziecie?- spytał wszystkich, choć tak na prawdę patrzył tylko na mnie z odrobiną nadziei w głosie. Delikatnie pokręciłam głową na znak, że jestem przeciw, ale nikt nawet tego nie zauważył.
   Nikt prócz Zayna.
  -Pewnie. Gdzie rozdajecie?- zapytał Jaymi obejmując mnie w talii.
  -W operze na Dreamstreet.- odparł szatyn zerkając na mnie kontem oka jakby szukał oparcia. Cicho sapnęłam słysząc to miejsce. Tam pierwszy raz grałam swój występ. Grałam na fortepianie. Od małego chodziłam na nauki, ale nigdy nie byłam wystarczająco dobra dla moich rodziców. Kiedy byłam starsza, czyli około czternaście lat, rzuciłam to. Zbuntowałam się i oznajmiłam, że więcej nie usiądę do klawiszy.
   Nie powiem. Ciężko było oprzeć się pokusie zagrania czegoś, ale wiedziałam że jeśli to zrobię znów będę musiała wrócić do nauki klasyki, do tych wszystkich Chopinów i innych. To była dla mnie udręka.
   -Będziemy o osiemnastej.- odparł JJ.- Przyjdziemy z przyjaciółmi.- dodał patrząc na ulicą, którą szła już pozostała czwórka. Georg jak zwykle roztrzepany rozglądał się dookoła w poszukiwaniu jakichś panienek, Josh i Marika trzymali się za ręce i o czymś rozmawiali z rozbawieniem, a Angela wędrowała po krawężniku przypatrując się Gorgowi z fascynacją. Było mi tej ostatniej tak strasznie żal, bo nie wiedziała, że lokowaty nic do niej nie czuje prócz przyjaźni.
   -Do zobaczenia.- odezwał się nagle Zayn podążając za moim wzrokiem po czym odszedł bawiąc się złotą monetą.

***

         Zadarłam wysoko głowę i spojrzałam w niebo. Gwiazdy pięknie świeciły mimo wczesnej godziny, a była dziewiętnasta. Starałam się za wszelką cenę odwołać to wyjście na rozdanie autografów, ale reszta nalegała. W końcu Jaymi wziął mnie na ręce i siłą wyprowadził z domu.
   -Pięknie prawda?- spytał Georg wędrujący środkiem ulicy. Spojrzałam na niego z uśmiechem po czym zeszłam z chodnika i zaczęłam iść tak samo jak on środkiem asfaltu. 
   -Prawd. Szkoda, że życie nie jest tak piękne.- dodałam cicho, ale na szczęście brunet tego nie usłyszał.- Georg...-zaczęłam chwiejnym głosem patrząc na Angelę, którą wędrowała ramię w ramię z Mariką i Joshem. Lokowaty spojrzał na mnie pytająco.- Powiedz mi tak szczerze. Podoba ci się Angela?- spytałam czując pulsujący w żyłach strach o odpowiedź. Ciemnooki spojrzał na mnie zaskoczony pytaniem. W ciemności udało mi się tylko dostrzec to jak jego policzki stają się bardziej okrągłe i uniesione ku górze.
   -Kazała zapytać?- spytał, ale nie dał mi odpowiedzieć.- Grace, lubię ją tak jak ciebie czy Marikę. Jesteście jak moje siostrzyczki. Angela jest mi bardzo bliska, ale nie kocham jej, jeszcze nie teraz. Może kiedyś coś z tego będzie na razie nie widzę naszej przyszłości razem.- przytaknęłam tylko szybko po czym podbiegłam do Jaymi'ego chcąc oddalić się od Georga by nie czuł się skrępowany,albo raczej bym ja nie czuła się zażenowana.
   -Czemu tam idziemy?- zapytałam gniewnie. Czułam się wstrętnie z myślą, że będę musiała spojrzeć w twarz pozostałej czwórce i się tłumaczyć z mojej rocznej nieobecności.
   -Bo chcę zobaczyć jeszcze raz tę minę Zayna kiedy widzi nasze splecione dłonie. Albo nie. Kiedy widzi to.- powiedział po czym odgarnął kosmyk włosów z mojej twarzy i namiętnie mnie pocałował.- Wspaniałe uczucie.- wyszeptał uśmiechając się pod nosem kiedy rozdzieliliśmy się.

__________
Od Chocolate997:  Napisany szybko, zaraz po 10. Miałam zaskakującą wenę i napisałam dwa pod rząd. Wyszedł długi, mój pierwszy taki na tym blogu;) Myślę, że jest na prawdę niezły. Myślę też, że należy go komuś zadedykować;) Dedykuję go Jemi i Boddie. Mam nadzieję, ze jesteście zadowolone. Tak na prawdę to każdy rozdział jest dedykowany wam bo tylko wy mnie tu wspieracie ;P

2 komentarze:

  1. Oo, dziękuje za dedykacje :D
    A rozdział fantastyczny :D Trochę zawiodłam się na Stelli... Ale może się zmieni, ale już na lepsze :D A jak nie to Georg jest śliczny i może jakoś mi zrekompensuje Stellę xd :D Ale tak ogólnie rozdział rewelacyjny i cieszę się, że miałaś na niego ogromną wenę :D I długi ! <3 Już się nie mogę doczekać następnego! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za dedykacje :* Wiesz ,że cię kocham <3
    Niezwykły obrót spraw :) Świetnie napisany rozdział :D
    Naprawdę świetny ! Najlepszy !
    Kocham go i ciebie :*

    OdpowiedzUsuń