sobota, 17 listopada 2012

8.Wiesz, że mogłabyś jeszcze żyć gdyby nie twoja głupota i ,,pogodzenie się ze śmiercią''?!

     ,,Jak wrócimy to wszystko będzie jak dawniej.''
  Uśmiechnęłam się pod nosem i wyjęłam mojego laptopa. Sprawdziłam twittera, wpisałam ,,Kocham <3'' po czym wyłączyłam komputer i zakładając na siebie szlafrok zbiegłam do kuchni. Odkaszlnęłam cicho widząc stojącego przy blacie Hazze w samych bokserkach. Momentalnie nie wiedziałam gdzie podziać wzrok.  Uśmiechnęłam się do niego blado i poczułam jak się czerwienię na twarzy. Brunet stał z rozbawieniem na twarzy, w jednej ręce trzymał nóż, a w drugiej bułkę. Niepewnie podeszłam do lodówki po czym wyjęłam z niej sok.
  -Uważaj bo cię dźgnę królewno.- powiedział zbliżając się niebezpiecznie blisko. Utkwiłam wzrok w zegarze za nim, kiedy położył swoje dłonie na wysokości moich ramion i oparł się o lodówkę. Zagryzłam dolną wargę niechętnie spoglądając w jego zielone oczy. Posłałam mu blady uśmiech, a ten go odwzajemnił. Każda dziewczyna chciałaby być na moim miejscu,a ja... A ja nie chciałam patrzeć teraz w jego zielone oczy, nie chciałam czuć na sobie jego oddechu i spojrzenia, nie chciałam być tak blisko, zwłaszcza, że właśnie pogodziłam się z Zaynem
   Głośny trzask drzwi i po chwili w drzwiach kuchni stał Zayn patrząc na nas z uniesioną brwią. Na jego usta wstąpił uśmiech, zaczął pogwizdywać, a Harry powoli wypuścił mnie z uścisku.
   -Powtórka z rozrywki?- zapytał z rozbawieniem. Na pierwszy rzut oka był rozbawiony i trochę zmieszany tą sytuacją, ale kiedy przyjrzysz się szczegółom widzisz więcej. Pstrykał palcami tak jak wtedy kiedy był zdenerwowany, po układzie ust rozpoznałam, że gryzie język i co chwilę odgarniał włosy. Był wściekły. W środku się gotował, ale udawał perfekcyjnie. Gdybym go nie znała tak dobrze pomyślała bym, że nadal mnie nienawidzi, a to co tu zaszło to jakiś żart.
   -Odpieprz się od niej co?! Coś się jej tak uczepił?!- wybuch niespodziewanie Harry. Powoli zaczynałam bać się o ich zespół. Z dnia na dzień było coraz gorzej, ale zapewne mieli już większe problemy.
   -Nie twoja sprawa... Daj sobie na luz Harry. Nie martw się. Nie odpiję ci takiej szmaty. Już chyba prędzej wylizałbym ci dupę.- powiedział z rozbawieniem po czym wyszedł.
   -Nie przej...- przerwałam brunetowi gestem dłoni. Mimo, że wiedziałam, że to tylko gra to i tak mnie bolały jego słowa. Teraz jeszcze bardziej, bo przychodziło mu z taką łatwością wypowiedzenie ich. Powstrzymałam cisnące mi się do oczu łzy po czym nie patrząc na bruneta weszłam do salonu. Usiadłam wygodnie na kanapie i wtulając się w Liama oglądałam serial. Całą piątka była mi niesamowicie bliska. Chciałam by nasze dobre chwile trwały jak najdłużej, ale domyślałam się co się stanie kiedy Harry dowie się o mojej miłości do Zayna. Wszystko się skomplikuje jakby jeszcze było za mało zagmatwane.
   Po jakimś czasie słyszałam tylko szum w uszach, przed oczami pojawiły się mroczki, a ja straciłam czucie w palcach u nóg. Zamrugałam kilka razy powiekami, ale bez większego skutku. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego co robię. Z tego, że skazuje siebie na śmierć, kiedy może gdybym się leczyła miałabym jakieś szanse. Powinnam powiedzieć chłopcom i Stelli, ale bałam się bardziej niż to nawet możliwe.
   Mocne ukłucie w okolicy serce sprawiło, że cicho pisnęłam z bólu. Poczułam jak się pocę i zaczynam zasypiać.
  -Wszystko okey?- usłyszałam niewyraźne pytanie Liama. Przytaknęłam delikatnie i przymknęłam oczy. Chciałam powiedzieć, że jestem śpiąca, ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Ból wrócił z zdwojoną siłą i tym razem nie udało mi się zatuszować tego. Syknęłam z bólu kiedy Liam uniósł mnie delikatnie ku górze i zaczął mi się przyglądać. Przyłożył swoją dłoń do mojego czoło i coś mówił, ale tak niewyraźnie że nic nie rozumiałam. Po chwili ułożył mnie na kanapie i gdzieś pobiegł. Nim się spostrzegłam w koło stała cała piątka chłopaków plus Stella z miną jakbym jej w czymś przerwała. W czymś niezmiernie ważnym.
   Harry przykucnął przy mnie i z zmarszczonym czołem coś mówił. Mówił do mnie. Nic jednak nie docierało do mnie prócz szumu. Z tyłu zobaczyłam Zayna, który wyglądał na najbardziej przerażonego, ale najlepiej to ukrywał. Nagle szum ustał i słyszałam wszystko wyraźnie, ale nadal czułam zimno i ból serca.
   -Grace co cię boli?- wychrypiał Harry łapiąc mnie za rękę i dotykając dłonią mojego zapewne lodowatego czoła.- Boże... Jesteś rozpalona.- kiedy to usłyszałam myślałam, że roześmieję mu się w twarz. Nie mogłam być gorąca, kiedy było mi zimno.
   -Zimno mi...- wyszeptałam tylko zaciskając swoją dłoń na jego. Chłopak odwzajemnił uśmiech po czym pogonił Louisa po koc. Ten wrócił szybko z kocem i poduszką.

***

        Spojrzałam na zegarek po czym przeniosłam wzrok na Liama, który prowadził auto.
   -Możemy jechać szybciej?- zapytałam zdenerwowana. Cała się trzęsłam. W końcu czekała nas próba generalna.  Byłam wykończona po ostatniej nocy, kiedy to nie mogłam w ogóle spać, a zimno doskwierało mi niemiłosiernie, ale po burzliwej nocy nadszedł słoneczny dzień. Chłopcy sługo zastanawiali się co było powodem mojej jednodniowej choroby, ale zrezygnowali wiedząc, że nie są lekarzami. Próbowali zaciągnąć mnie do szpitala, jednak na marne. Ja doskonale wiedziałam co się ze mną dzieje. Już usłyszałam wyrok.
   -Jest ograniczenie.- powiedział spokojnie brunet po czym zatrzymał się.- I jesteśmy na miejscu.- stwierdził wychodząc z auta. Kiedy tylko drzwi od mojej strony otworzyły się poczułam na skórze miły powiew wiatru. Liczyłam się z tym, że może więcej nie poczuję Londyńskiej atmosfery, ale musiałam to przeboleć.  O dziwo dzisiejszego dnia nie było przed sceną fanek. Wszystkie jakby szykowały się na wojnę, która ma jutro nastąpić.Ten występ był moją wielką szansą, nie chciałam jej zmarnować, ale wiedziałam, że nie będzie łatwo przypaść do gustu natrętnym fankom.

     Ćwiczyliśmy od około pół godziny. Gdybym była zdrowa była by to dla mnie tylko rozgrzewka, ale teraz było inaczej. Czułam się wykończona i nawet nie zauważyłam kiedy upadłam. Tym razem nikt mnie nie złapał. Cicho syknęłam czując ten przeraźliwy ból, który po chwili kazał mi krzyknąć. Nie powstrzymywałam łez, które pociekły po moich policzkach. Czułam się jakbym  powtarzała film, który już doskonale znam. Toteż kiedy ktoś wziął mnie na ręce i pocałował w czoło... Tym razem jednak pragnęłam by to był Zayn, ale wiedziałam, że nie pozwoliłby sobie na to przy zespole. Grał rewelacyjnie swoją rolę, a mnie coraz bardziej to bolało, bo coraz bardziej wierzyłam, że to co było między nami wypaliło się z czasem.

***

   Przebudziłam się w szpitalu. Zapragnęłam zapłakać nad swoim losem kiedy usłyszałam rozmowę Harry'ego z lekarzem. Tym razem wszystko mu powiedział, by ten dopilnował  mojego leczenia. Słyszałam jednak też, że jestem w zaawansowanym stadium choroby i został mi zaledwie miesiąc z hakiem. Jednak sama się na to skazałem i teraz byłam na siebie wściekła. Otworzyłam oczy patrząc na loczka, który siedział na krześle z ukrytą twarzą w dłoniach. Nie chciałam by płakał nade mną. Nie zasługiwałam na to.
   -Czemu mnie okłamałaś?! Czemu się poddałaś?!- warknął wściekle. Spuściłam speszona wzrok im przełknęłam głośno ślinę. Było mi tak strasznie wstyd, ale czasu nie cofnę.- Czy ty nie rozumiesz, że cię kocham do cholery?! Kocham i martwię się o ciebie!- wrzasnął, wstając przy tym i opierając się o ramę łóżka. Pokiwałam z niedowierzaniem głową po czym spojrzałam w jego zielone oczy i rozpłakałam się jak dziecko.
   -Harry... Ja...- zaczęłam się jąkać jak małe dziecko. Podkuliłam kolana pod brodę po czym westchnęłam i wyrzuciłam z siebie na jednym wydechu: - Nie kocham cię. Jesteś moim najlepszym przyjacielem, zależy mi na tobie, ale nie kocham cię. Ja kocham kogo innego. Kocham Zayna.- przerwałam by wziąć wdech i zobaczyć jego reakcję. Nie reagował.
   -Przecież wy się nienawidzicie...- wymamrotał przez zaciśnięte zęby. Do oczu napłynęły mi łzy wściekłości na samą siebie.  Czemu nie powiedziałam mu już na początku? Czego się bałam?
   -Znamy się od dawna. Tylko potem wyjechał, musieliśmy zerwać kontakt... Bałam się, że cię zranię. Nie chciałam tego robić... Wybacz.- odparłam szybko.
   -A teraz co robisz?! Swoją głupotą skazałaś się na śmierć! Wiesz, że mogłabyś jeszcze żyć gdyby nie twoja głupota i ,,pogodzenie się ze śmiercią''?!  Lekarze skazują cię na śmierć! Czy dociera to do ciebie?! I wiesz co jeszcze ci powiem?!Twój kochany Zayn romansuje na boku z Stellą. Ale co ciebie to obchodzi... lepiej uciekać od problemów.

______
Od Chocolate997: Początek jest okey. Potem coś się posypało i chyba zabrakło mi trochę weny, no ale jest. Chciałam coś koniecznie dodać, bo wiem, że kolejny tydzień będzie cięższy niż ten i wiem, że możliwe, że nic nie napiszę przez jakiś czas.

2 komentarze:

  1. Harry kocha Grace?! :( Złamałaś mi serce ;( D: I Grace złamała Harry`emu... Będę go pocieszać ^^ <3
    A co do rozdziału - jest fantastyczny :D Nie mogłam się oderwać :D I strasznie ciekawią mnie słowa " Twój kochany Zayn romansuje na boku z Stellą. " Chyba nie zdradza Grace, nie...? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Namieszałaś :D
    Ale rozdział wspaniały !
    Masa akcji :)
    Podoba mi się to :) Szkoda mi tylko Harrego...Mam nadzieję ,że wszystko się ułoży ;)
    Czekam na nn :***

    OdpowiedzUsuń