czwartek, 1 listopada 2012

6.Nasz zespół to jest jakieś jedno, wielkie gówno.

    Moja decyzja była szybka i dla mnie przynajmniej jasna. Wychodzę z szpitala i idę do domu. Teraz liczył się tylko występ chłopców, nie mogłam ich zawieźć. Nie w tak kluczowym momencie. Postanowiłam też trochę pokłamać moim przyjaciołom. Nie chciałam nic zmieniać w naszych relacjach, a wiem, że wiadomość o chorobie by im zmiękczyła serca. Liczyłam na to, że Zayn będzie mnie nadal nienawidził, Harry będzie speszony, a reszta chłopaków po mojej stronie. Stella miała jednak rację. Musiałam wszystko powiedzieć, tylko jak? Jak spojrzeć im w oczy, jak spojrzeć MU w oczy i wydusić z siebie te słowa? To było zbyt trudne.
   Wstałam powoli starając się przy tym nie stracić równowagi po czym uśmiechnęłam się do siebie. Spojrzałam spod rzęs na Harry'ego. Był bardzo przejęty moim stanem i wydawało mi się, że nawet chciał mi coś powiedzieć, ale rezygnował za każdym razem gdy widział moje spojrzenie.
   - Na pewno dobrze się czujesz?- spytał zatroskany, a ja usłyszałam czyjeś westchnienie koło drzwi. Nie musiałam widzieć go, a wiedziałam że to Zayn. Nie podobało mu się to, że przebywam w szpitalu tylko dlatego, że zemdlałam. Uważał, że chłopcy przesadzają i lekarze tak samo.
   -Tak Harry. To tylko tymczasowe osłabienie. Za bardzo się tym przejmujesz, wszyscy za bardzo to bierzecie do serca.- powiedziałam patrząc na pozostałych chłopców. Wszyscy przyglądali mi się z grobowymi minami jakby zaraz miało się coś stać, coś najgorszego. - Wracajmy do domu.- powiedziałam wychodząc z pokoju.

***

       Okręciłam się wokół własnej osi i uśmiechnęłam do swojego lustra chcąc dodać sobie otuchy. Może i sukienka w tęczowe kolory i układała się dobrze, ale co z tego skoro ja cały czas miałam przed oczyma swoje martwe ciało. Ile mi zostało? Maks pół roku jeśli nie będę się leczyć. 
   Nie będę. Po co? To da mi tylko nadzieję, która w tym momencie jest mi zbędna. Po co potem się rozczarowywać? 
   Wstała automatycznie słysząc pukanie do drzwi, zarzuciłam na ramiona mój czarny żakiet po czym otworzyłam drzwi i ujrzałam Louisa. Uśmiechał się do mnie szeroko.
   -Gotowa?- zapytał, a ja przytaknęłam. Dzisiejsze popołudnie mieliśmy spędzić z rodzicami Harry'ego. Podobno byli bardzo mili i chcieli mnie razem z Stellą poznać już kiedy dowiedzieli się, że przyjedziemy. Loczek chodził trochę zdenerwowany czekając na mnie, ale kiedy tylko mnie ujrzał jakby uspokoił się. Uśmiech wstąpił na jego usta, a oczy zabłysły. 
  - Grace przepraszam... Nie mówiłem wtedy o tobie, mówiłem o... O kim innym uwierz mi.
   -O kim?- zapytałam wprost. Harry spojrzał po przyjaciołach, a na końcu utkwił wzrok w Stelli. Dziewczyna stała zdenerwowana i przyglądała się czubkom swoich czarnych balerin. Miałam takie same. Kupiłyśmy je tuż przed wyjazdem.
   -Powiem ci później, jak będziemy sami... Wszystko ci wyjaśnię, ale pierw.. Pięknie wyglądasz.- powiedział. Blado się uśmiechnęłam. 
   Nie minęło kilka chwil, a byliśmy w domu rodziców Harry'ego. Poznałam jego przemiłą siostrę Gemmę i oczywiście mamę i tatę. Przemiłe małżeństwo, chciałabym żeby tak kiedyś wyglądała moja rodzina, ale wiedziałam, ze to niemożliwe. Mama nie żyła od mojego urodzenia, nigdy tak na prawdę jej nie miałam, ojciec zawsze się mnie wypierał publicznie, nawet nie raczył zadzwonić i spytać czy jeszcze żyję.
   Siedzieliśmy przy stole i ogólnie panowała bardzo napięta atmosfera. Pani Styles rzucała w moją stronę różnymi pytaniami, ale widząc, że nie kwapię się do odpowiedzi co do rodziców zmieniła zgrabnie temat. Teraz to Stella była jej obiektem pytań. Poczułam jak ktoś łapie mnie pod stołem za dłoń. Odwzajemniłam uścisk Hazzy. Kiedy był blisko jakby wszystkie troski znikały i już nawet ten incydent na imprezie był dla mnie nieważny.
   -Słuchacie nas gołąbeczki?- zapytał nagle Zayn. Rodzice mojego przyjaciela jakby się rozpłynęli i wszyscy teraz przyglądali się naszym złączonym dłonią. Szybko się wyrwałam po czym zmrużyłam wojowniczo oczy szykując się na atak mulata.  - Wiedziałem, że jesteś zwykłą szmatą od początku... Mówiłem, ale kogo to interesuje? Pierw jesteś wściekła na Hazze, a teraz nagle z nim flirtujesz? Ona owija sobie ciebie wokół palca, a ty się dajesz. Jesteś żałosny.- wysyczał przez zęby.
   -Zayn odpuść sobie chociaż dziś co? Jesteśmy u moich rodziców.- wychrypiał Harry  patrząc na szatyna.
   -Jasne, zgrywajmy wspaniały zespół. Już dawno nie jesteśmy zespołem. Powiedz jej jaka jest prawda! Nasz zespół to jest jakieś jedno, wielkie gówno. Wytrwaliśmy rok i to już koniec... Mamy coraz mniej fanów i zleceń na koncerty, a przez co? Przez ciągłe panienki! Przez nasze wygłupy! Przez to, że przygarniamy pod dach jakieś dwie ździry! Dorośnijcie może! Bo na razie tylko ja myślę tu o naszym zespole, a wy świetnie się bawicie! Spójrzcie na siebie... Jesteście nikim. Wszyscy jesteśmy coraz niżej i nikt z nas nie stara się to naprawić, a tylko pogarszamy sytuację.- zaskoczyły mnie jego słowa. Jakby wszystkie zarzuty kierował w moją stronę, bo tylko na mnie ciągle patrzył. Już teraz wiedziałam co było powodem jego nienawiści do mnie od samego początku. Niszczyłam ich zespół i reputacje.
   Wszyscy siedzieli w ciszy. W końcu nie wytrzymałam. Zacisnęłam zęby by nie uronić ani łzy i wściekła wybiegłam z domu.

____
Od Chocolate997: Przepraszam, że taki krótki, o niczym i nudnawy, ale naprawdę nie mam ostatnio weny. Coś nagle mnie złapało, bo napisałam początek, ale potem jakby wszystko uleciało ze mnie i została wymuszona wena. Napisałam, ale jestem na siebie zła, bo straciłam zapał na tego bloga, który mam nadzieję szybko wróci. Po prostu to ten natłok nauki i różnych myśli mnie przytłacza. Co chwilę mam nowe pomysły, ale niestety żaden nie tyczy się dalsze akcji tego bloga. Niestety, ale przeczuwam, że to będzie krótkie opowiadanie. Już teraz to mówię, byście byli przygotowani ;) To dopiero szósty rozdział, a ja już chciała bym to rzucić w cholerę! Jednak postaram się to doprowadzić do końca.

2 komentarze:

  1. No wiesz? :c A mówiłaś, że masz świetny pomysł na tego bloga i tym razem naprawdę go dopiszesz i ci się nie znudzi :c. Ech.... Dobrze, że przynajmniej go nie usuwasz i że wgl jest te 6 rozdziałów... Bo zazwyczaj było max. 3...
    A rozdział jest super ;p Nie narzekaj, bo jest naprawdę fantastyczny :D Ej... To Hazza będzie z Grace?? <33 Bo wies.z. On jest mój xd Nie no żartuje.. :D ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi osobiście rozdział bardzo się podoba :)
    Jest krótki ale naprawdę dobrze napisany :)
    Wcale nie jest nudnawy :D
    W końcu wszystko się wyjaśnia :)
    Jestem pewna ,że wena wróci :*
    Czekam na kolejny :******

    OdpowiedzUsuń