sobota, 29 września 2012

1.Dziewczyny to Liam, Niall, Louis i Zayn.

    Dziesięciogodzinny lot był strasznie męczący, ale mimo to byłam pełna życia i zapału. Wysiadłyśmy z samolotu głośno się śmiejąc i dyskutując o tym kim będą tajemnicze gwiazdy. Mogłyśmy spodziewać się każdego i nikogo.  Dzień przed wylotem dyrektorka poinformowała nas, że przed lotniskiem będzie na nas czekać taksówka, a w niej starszy pan z brodą i wąsami. Jakiś jej znajomy.  Całe dziesięć godzin rozmawiałyśmy. Kilka razy próbowałam zasnąć, ale niestety z Stellą, która non stop nawija o tym jaki to znane gwiazdy mogą być naszymi ,,znajomymi'' niedługo, po prostu się nie dało.
   - Ej... A jeśli to jest pułapka i dyrektorka chce nas wystawić na pastwę losu? Może w tej taksówce będzie jakiś zboczeniec? Albo te niby gwiazdy to tak na prawdę seryjni mordercy?- w głowie mojej przyjaciółki powoli pojawiały się czarne myśli, a to nie wróżyło niczego dobrego.
   -Żartujesz sobie? Prędzej wysłali by na pewną śmierć Olivie i Roberta niż nas. Nie sądzisz?- powiedziałam szczerze się do niej uśmiechając. Po zabraniu swoich bagaży skierowałyśmy się w stronę ogromnych szklanych drzwi. Już po kilku minutach siedziałyśmy w czarnej jak smoła taksówce i jechałyśmy Bóg wie gdzie. Co prawda kierowca był starszy, miał siwą brodę i był na prawdę miły, ale jednak nie znałyśmy go. Polegałyśmy jedynie na szkole i informacjach jakie nam dostarczono. Kim będą nasi opiekunowie nie zostało zdradzone do samego końca, bo to miała być niespodzianka. Dopiero kiedy auto zatrzymało się przed wielką, piękną willą odetchnęłam z ulgą. Podziękowałyśmy mężczyźnie i szybko wyszłyśmy z pojazdu biorąc z sobą bagaże. Po chwili samochodu już nie było, a my stałyśmy przed biały budynkiem z wysoką bramą, ogrodem, fontanna na środku i kilkoma psami biegającymi po terenie prywatnym.
   -Dzwoń.- powiedziała Stella patrząc to na mnie to na dzwonek przy furtce. Drżącą dłonią przycisnęłam guzik, ale nic się nie stało. Nagle psy zaczęły uciekać i stanęły przy drzwiach jak dobrze wytresowane.
   - Myślisz, że...- moja przyjaciółka nie zdążyła dokończyć swojej inteligentnej wypowiedzi, bo drzwi od domu otworzyły się a z środka wyszedł chłopak w kręconych włosach. Na sobie miał biały t-shirt i same bokserki w serduszka. Wyglądał przesłodko. Od razu go poznałam. Był to jeden z członków One Direction. Czyli to oni mieli być naszymi opiekunami. Podszedł do furtki z szerokim uśmiechem po czym otworzył ją i przepuścił nas.
   - Hej dziewczyny. To wy jesteście naszymi nowymi tancerkami? - spytał, prowadząc nas w stronę domu. Przytaknęłam.
   -Nie wiesz? Jesteśmy złodziejami. Jasne, że to my bałwanie.- powiedziała Stella. Zaraz jednak zaczęła przepraszać. Zawsze kiedy się denerwowała wyzywała kogo popadnie, czasem nawet mi się oberwało.
   -Nie zwracaj na nią uwagi. Jak się denerwuje gada trzy po trzy. Jestem Grace, a to Stella.- przedstawiłam siebie i przyjaciółkę, która unikała wzroku chłopaka.
   -Ja Harry. Miło was poznać. Za moment poznacie resztę chłopaków, ale niestety musicie poczekać. Są w mieście i zostałem sam, ale wchodźcie i się rozgośćcie.- powiedział ruchem dłoni ukazując nam swój dom. Wnętrze było bogato zdobione, jasne zasłony, telewizor nad kominkiem, skórzana sofa i fotele oraz wiele innych ciekawych rzeczy. Prawdziwy przepych, na który nas nie było by stać.
   -Boże...- wyszeptała Stella przypatrując się gitarze stojącej na drugim krańcu pokoju. Wiedziałam, ze moja przyjaciółka ma na punkcie tego instrumentu fioła, ale nie że aż takiego. Wręcz przeskoczyła  przez kanapę i złapała za gryf przyciągając drewniane pudło do siebie.
   -To Nialla, ale myślę, ze się nie pogniewa jak sobie na niej pobrzdąkasz. Pokazać wam dom, czy wolicie najpierw się rozejrzeć same?- spytał Harry spoglądając na mnie z błyskiem w oku. Był tak uroczy, jego loczki oczarowały mnie, ale przypomniałam sobie, że nie przyjechałam tu dla romansów tylko do
   -Może... Rozpakuję się. Gdzie jest nasz pokój?- spytałam widząc jak Stella przygląda mia się z szerokim uśmiechem na twarzy.
   -Po schodach i w lewo. Są dwa pokoje, więc musicie się podzielić między sobą. Jak będziecie czegoś potrzebować to będę tu, obżerając się popcornem i oglądając powtórkę meczu z wczoraj.- powiedział rozsiadając się na sofie.
   -O...Okey.- powiedziałam zaskoczona tym, że tak bez skrupułów puścił nas same po mieszkaniu, albo był aż tak ufny, albo miał wszędzie kamery. Weszłam po schodach i otworzyłam pierwsze drzwi po prawej stronie. Na przeciwko nich były inne, na których wisiała tabliczka z imieniem Zayn, a obok, na kolejnych Liam. Weszłam do środka i uśmiechnęłam się widząc ściany pomalowane w kolorze bitej śmietany, prawie że białe i ciemne meble. Na suficie wisiał ogromny żyrandol z kryształów, a po mojej prawej stronie, a ścianie wisiało ogromne lustro. Na wprost stało łóżku, na którym leżała brzoskwiniowa kapa, a obok stał regał wypełniony książkami różnego rodzaju.
   Wciągnęłam do środka walizkę i położyłam ją na puchatym dywanie, po środku pokoju, otwierając powoli. Kiedy już wszystko wypakowałam, pokój był całkowicie zawalony zdjęciami i papierami, które musiałam wypełnić, by tu przyjechać. Usiadłam na miękkim łóżku uśmiechając się pod nosem, kiedy do pokoju ktoś wszedł. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Harry'ego. Stał w przejściu chyba czekając aż się odezwę.
   -Wrócili. Chcesz ich poznać?- już otwierałam usta, by odpowiedzieć kiedy usłyszałam krzyk Stelli. Zapewne właśnie poznała Nialla. Od kiedy tylko powstało One Direction Stell była ich wielką fanką, ale najbardziej kochała blondynka z aparatek na zębach. Mówiła, że ma najpiękniejszy głos z całej piątki i dla niej zawsze będzie ideałem.  Przytaknęłam i wręcz zbiegłam po schodach, a za mną Loczek.  W salonie, na kanapie siedziało dwóch chłopaków, jeden był na fotelu, a ostatni... Stał oszołomiony i nie mógł opędzić się od mojej przyjaciółki. Stella uwiesiła mu się na szyi jak koala i nie chciała puścić. Reszta chłopaków głośno się śmiała. Nawet kiedy weszłam i chciałam zdjąć Stell z Nialla nie przestali rechotać.
   -Chłopaki to nasze nowe stażystki. Grace i Stella. Dziewczyny to Liam, Niall, Louis i Zayn.- do wszystkich się uśmiechnęłam i wszyscy prócz Zayna odwzajemnili uśmiech.
    -Miło nam.- odezwała się trójka nastolatków. 



Od Chocolate997: Przepraszam, że taki krótki i nudny jak flaki z olejem, ale nie miałam czasu pisać w ciągu tygodnia. Dziś się zabrałam i jakoś mi się to ciągnęło. Postaram się by kolejny był ciekawszy, bo mam już na niego pomysł i plan;)

2 komentarze:

  1. Haha, już kocham Stellę :D Jest świetna :D To dopiero 1 rozdział, a ja już mam ulubienicę <3
    Właśnie nie jest nudny :D Przynajmniej mnie wciągnęło ;p I cały czas się szczerzyłam do monitora :D Rozdział jest znakomity, serio :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest świetny !
    I co ty gadasz ,że jest jak flaki z olejem ? :P
    Jest naprawdę ciekawy :D
    Podoba mi się :)
    Czeeekam :***

    OdpowiedzUsuń